Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
Blog > Komentarze do wpisu

Dzieciobójstwo w irlandzkim Kościele wychodzi na jaw

Zakonnice dzieliły dzieci na dwie grupy: te nadające się do adopcji i te słabsze, którym pozwalały umrzeć z głodu i chorób. 70 Lat temu irlandzki Kościół katolicki dopuścił się strasznej zbrodni, której ogrom właśnie wychodzi na jaw pisze w „Newsweeku” w artykule „Poletka śmierci” Marek Rybarczyk, który zbadał i opisał przerażający mechanizm selekcyjny działający w Kościele w Irlandii.

Prowadzone przez irlandzki Kościół katolicki „domy opieki” nad samotnymi kobietami z dziećmi bardziej przypominały więzienia lub ośrodki pracy przymusowej. Nieludzkie postępowanie Kościoła dziennikarz „Newsweeka” prześledził po tym, gdy media w wielu krajach poinformowały, że w Tuam na zachodzie Irlandii niedaleko jednego z takich domów spoczywają przypuszczalnie szczątki kilkuset dzieci. Do tej pory odnaleziono kilkadziesiąt szkieletów, ale poszukiwania wciąż trwają. Okazało się, że nie jest to odosobniony przypadek. Arcybiskup Diarmuid Martin przypuszcza, że w sześciu innych kościelnych ośrodkach doszło do podobnych wydarzeń. Prawdopodobną liczbę zwłok dzieci pochowanych w tych masowych grobach szacuje się na mniej więcej cztery tysiące.  

Zakonny ośrodek ''opiekuńczy'' w Tuam w Irlandii
Zakonny ośrodek ''opiekuńczy'' w Tuam. Śmiertelność dzieci w katolickich ośrodkach w Irlandii była kilkukrotnie wyższa od średniej krajowej.

Znaleziono szkielety, ale śledztwa nie było

W połowie lat 70. dwóch chłopców z Tuam kopało piłkę na murawie obok byłego ośrodka sióstr Bon Secours, pisze Marek Rybarczyk. Zaciekawiły ich głuche odgłosy na skrawku boiska. Leżała tam pokrywa starego, pustego szamba. Chłopcy zdołali nadkruszyć pokrywę i zobaczyli w dole mniej więcej dwadzieścia małych szkieletów. Prokuratura nie podjęła jednak śledztwa, bo władze uznały znalezisko za szczątki ofiar wielkiego głodu, który w połowie XIX wieku nękał Irlandię. Zapomniano o sprawie na wiele lat.

Na początku czerwca 2014 roku przypomniała o tym wydarzeniu mieszkająca w Tuam historyczka Catherine Corless, która w wyniku drobiazgowych badań ustaliła, że od 1925 roku do po czątku lat 60. XX wieku w ośrodku sióstr Bon Secours w Tuam zmarło 796 dzieci, w większości niemowląt. (...) Większość nie miała ustalonego miejsca pochówku. Wszystko wskazuje więc na to, że ich ciała spoczęły właśnie nieopodal byłego domu dla matek.

Dom katolickich zakonnic od dawna już nie istnieje. Zburzono go i postawiono na tym terenie nowe budynki. Irlandzka policja, dla której ta sprawa jest niewygodna, niechętnie wszczyna śledztwo. Znany irlandzki komentator religijny Patsy McGarry mówi „Newsweekowi”, że Catherine Corless dowiodła, jak wysoka była śmiertelność w ośrodku w Tuam, choć do końca nie wiadomo, gdzie spoczęły szczątki setek zaniedbanych dzieci.  

Zmarłe dzieci chowano bez trumien, a zakonnice nie stawiały przy nich krzyży. Nieślubne dzieci nie były ochrzczone, bo pochodziły z „bezbożnych” związków, a więc zgodnie z ówczesnymi zasadami panującymi w Kościele nie miały prawa do katolickiego pochówku.

Kościół dostaje dotacje, a dzieci umierają z niedożywienia

Siostry magdalenki
''Siostry magdalenki'' - film opowiadał prawdziwą historię. Niezależny raport potwierdził, że w azylach magdalenek kobiety były zmuszane do ciężkiej pracy, znęcano się nad nimi psychicznie, nierzadko stosowano przemoc fizyczną.

W Irlandii istniał system opieki nad „upadłymi kobietami” i ich potomstwem - który w praktyce był raczej systemem nadzoru i represji - a częścią tego systemu były domy dla panien z dziećmi. Oficjalnie był to system państwowy, jednak to nie państwo prowadziło „domy opieki”, lecz Kościół katolicki, który miał wówczas w tym kraju potężne wpływy. Jeśli dziś w Polsce obserwujemy przejmowanie przez Kościół kompetencji państwa, to nie inaczej było przed laty w Irlandii.  Biskupi wynegocjowali z państwem i władzami lokalnymi niezwykle korzystny dla siebie układ, pisze Marek Rybarczyk. Kościół otrzymywał ogromne dotacje na utrzymanie ośrodków: ma każdą matkę i każde dziecko przypadała równowartość ówczesnej średniej płacy robotnika. A młode matki ciężko pracowały w tych ośrodkach i nie dostawały za to żadnych pieniędzy.

Dlaczego dzieci, które umierały, miały zwykłe w akcie zgonu adnotację „z niedożywienia”? Dlaczego współczynnik śmiertelności niemowląt w kościelnych domach dla panien z dziećmi był do sześciu razy wyższy niż średni? pyta w rozmowie z „Newsweekiem” Susan Lohan, współzałożycielka organizacji Adoption Rights Alliance walczącej o prawa kobiet i dzieci poszkodowanych w kościelnych ośrodkach. Lohan nie przyjmuje wyjaśnień Kościoła, że dzieci były już chore, gdy przychodziły na świat. Dlaczego zatem nie trafiały do szpitali, tylko siostry pozostawiały je swojemu losowi?

Kościół zarabiał na adopcjach

Dzisiaj znamy już sporo faktów, które potwierdzają przypuszczenia, że w katolickich ośrodkach funkcjonował nieludzki system selekcji. Zakonnice dobrze odżywiały tylko te dzieci, które uznały za nadające się adopcji. Chętnych małżeństw szukano zwykle w Stanach Zjednoczonych, bo amerykańskie adopcje były bardzo dochodowe dla Kościoła. Dzieci słabsze, częściej chorujące, były przez siostry zaniedbywane. Jak pisze autor artykułu, szacuje się, że w domach dla panien z dziećmi umierało przeciętnie co trzecie dziecko. Jeden z poufnych raportów z lat 40. XX wieku opisywał maluchy z wzdętymi brzuchami i obwisłą skórą.

A więc celem tego kościelno-państwowego systemu w rzeczywistości nie była opieka nad kobietami i dziećmi - celem było pozyskiwanie dzieci do adopcji, z których Kościół czerpał zyski. Potwierdzają to pewne codzienne praktyki w katolickich „domach opieki” - na przykład gdy siostry uznały, że dane dzieci nadają się do adopcji, starały się utrudnić ich matkom nawiązywanie więzi z potomstwem. Robiły to w ten sposób, że zabraniały tym kobietom karmienia swoich dzieci piersią, a ich mleko dostarczały noworodkom w innej sali. Skutkiem takich działań było też zmniejszenie odporności dzieci, co było jedną z przyczyn ich zgonów.

Matka oddawała dziecko do adopcji, gdy miało ono dwa-trzy lata i prawie zawsze odbywało się to pod przymusem. Vera, jedna z matek więzionych w domu sióstr w Castlepollard opowiada, że dobrze wiedziała, iż popisanie dokumentu oznacza dla niej utratę praw do dziecka, ale zrobiła to, bo paraliżował ją strach. Gazeta „The Irish Times” zamieściła jej dramatyczną relację: Pewnego dnia kazały mi wykąpać i ubrać synka. Trzęsły mi się ręce. To było okrutne. Zakonnica powiedziała chłodno: »Całusy i do widzenia«. Podbiegłam do okna, ale słyszałam tylko silnik samochodu. Potem zapadła cisza.

Adopcje były aktem okrucieństwa wobec matek, ale dla dzieci oznaczały one wyjście spod kontroli katolickich sióstr. Joe Donelan, który urodził się w domu opieki w Tuam, tak wspomina swoje dzieciństwo w rozmowie z „The Irish Mirror”: Miałem dużo szczęścia, bo zostałem adoptowany. Kiedy trafiłem do nowego domu, nie wychodziłem spod stołu. Mogli mnie do tego namówić, tylko podsuwając jedzenie. Musiałem być bity przez siostry, bo strasznie bałem się ludzi.

Kolejnym przykładem okrucieństwa katolickich ośrodków był eksperyment na ponad dwóch tysiącach dzieci, które potraktowano jak króliki doświadczalne, testując na nich szczepionkę przeciwko błonicy. Dla Kościoła była to kolejna okazja do zarobku, bo za testy płaciła firma farmaceutyczna Burroughs Wellcome. Matek nie pytano o zdanie. W wyniku tego eksperymentu dziesiątki dzieci zostało okaleczonych na całe życie.

Systemowy charakter kościelnej przemocy

Zaszokowany doniesieniami z Dublina londyński „The Times” napisał o „irlandzkim holokauście”. Przebywający w USA premier Irlandii Enda Kenny nakazał natychmiastowe rozpoczęcie dochodzenia. Po powrocie przyznał, że przez dziesięciolecia samotne matki z dziećmi były traktowane w Irlandii niczym podgatunek ludzi, pisze Marek Rybarczyk. Nawet niektórzy irlandzcy duchowni byli poruszeni - ojciec Brian D’Arcy porównał okrucieństwa w Tuam do tego, co działo się w nazistowskich Niemczech. Zakon sióstr Bon Secours, który prowadził dom w Tuam, okazał się bardziej powściągliwy - zaangażował firmę PR, po czym złożył wyrazy ubolewania i zaapelował o wyjaśnienie prawdy.

Irlandzcy komentatorzy próbują dociekać, jakie rozmiary osiągnął kościelny system selekcji dzieci i czerpania dochodów z adopcji. W ilu „domach opieki” miały miejsce podobne wydarzenia? Szerzej znana jest historia samotnej matki Philomeny Lee, która miała 16 lat, gdy zaszła w ciążę i trafiła do kościelnego ośrodka Sean Ross Abbey w hrabstwie Tipperary. Tam została zmuszona do oddania syna do adopcji. Na podstawie jej historii została napisana książka, a później powstał film „Tajemnica Filomeny”. Philomena Lee, która ma dziś 81 lat, jest zaszokowana tym, co działo się w Tuam: Jak kobiety ślubujące miłość Bogu mogły tak postąpić? Wrzucić biedne małe dzieci do pojemnika z nieczystościami.

Sinead O’Connor
Wokalistka Sinead O’Connor była wychowanką azylu sióstr magdalenek. ''Nigdy później nie doświadczyłam podobnego strachu'', wspomina pobyt u sióstr.

Irlandczycy są przyzwyczajeni do informacji o kościelnych aferach, bo pojawiają się one od wielu lat, ale jak mówiNewsweekowi” komentator Patsy McGarry,  sprawa szczątków dzieci w Tuam wstrząsnęła sumieniem Irlandii. Przypomina też,  że przestępstwa Kościoła katolickiego w tym kraju w zakresie wykorzystywania dzieci były tematem czterech obszernych raportów, z których najbardziej znany jest raport  z 2009 roku, sporządzony przez komisję pod kierownictwem sędziego Seana Ryana. Na blisko 2,5 tys. stron komisja przedstawiła szokujące wyniki swojego śledztwa w kościelnych ośrodkach wychowawczych.

Śledztwo wykazało, że katoliccy księża i zakonnice zarządzający tymi ośrodkami dopuszczali się gwałtów, tortur, rytualnej przemocy fizycznej, seksualnej i poniżania dzieci. Co więcej, przestępstwa te miały charakter systemowy. Przykłady są przerażające: jedno z dzieci było molestowane przez kierowcę karetki – gdy opowiedziało o tym zakonnicom, zostało przez nie rozebrane i wychłostane „w celu wypędzenia diabła”. W nocy księża wyciągali chłopców z łóżek, po czym kazali im biegać w rzędzie i uderzali rózgami w ich penisy. Komisja Ryana odnotowała tysiąc przypadków przemocy seksualnej, niejednokrotnie szokujących swoim wymyślnym okrucieństwem, takich jak zbiorowy gwałt na chłopcu przywiązanym do krzyża, w otoczeniu masturbujących się kolegów.

Mary Raftery w książce „Suffer the Little Children” opisała niewolnicze upokorzenie dzieci w prowadzonych przez Kościół warsztatach oraz domach poprawczych. Wokalistka Sinead O’Connor była wychowanką azylu sióstr magdalenek. Nigdy później nie doświadczyłam podobnego strachu, wspominała pobyt u zakonnic. Znany film „Siostry magdalenki” z 2002 roku opowiada o niewolniczej pracy kobiet, okrucieństwie, przemocy fizycznej i psychicznej w tych ośrodkach. Raport wydany w 2013 roku potwierdził, że film pokazuje prawdę.

Nie wiadomo, jako długa potrwa oficjalne śledztwo w sprawie ośrodka Tuam i kilku innych domów dla panien, ale pewnie będzie trzeba poczekać kilka lat na jego wyniki. Całej prawdy nie zna na razie nikt. To nie był holokaust, lecz zaniedbywanie dzieci przez siostry miało charakter systemowy, mówi McGarry.

Jedną z ofiar kościelnego systemu jest Mari Steed, która została poddana testom nowej szczepionki, kiedy jako niemowlę wraz z matką przebywała w przyklasztornym ośrodku opieki. Dzisiaj wątpi, by w trakcie dochodzenia została ustalona cała prawda. Mówi, że jeśli arbitrem ma być irlandzkie państwo, to tak, jakby lis miał być sędzią w śledztwie w sprawie ataku na kurnik. Jej zdaniem, tylko powołanie międzynarodowego zespołu niezależnych ekspertów daje szansę na ujawnienie prawdy.

Źródło: „Newsweek” nr 24/14

wtorek, 17 czerwca 2014, free.mind

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Ptasior, 185.9.127.*
2014/06/22 10:37:10
Za każdą decyzja na tym swiecie stoją konkretni ludzie. Śiwięty kościół katolicki jest święty tylko z nazwy. Ludzie w nim działjący są tak samo podatni na wynaturzenia jak zwykli śmiertelnicy. Lata bezkarności i robiena z tej instytucji Boga, się sprawiły że mamy takie oto niespodzianki. Zapewneto wierzchołek góry lodowej.
W Irlandi, Hiszapnii i we Włoszech, krajach do niedawna bardzo katolickich, następuje tędencja odwracania sie społeczeństwa od tej zakłamanej instrytucji. Ciekawjestem, jak będzie z tym u nas
-
Gość: Agus38, *.dynamic.gprs.plus.pl
2014/06/26 23:20:49
Masakra ale mysle jest wiecej takich historii:(:(
-
Gość: antykleryk, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/30 13:54:21
kazda religia to syf
to indoktrynacja tepych glow i wykorzystywanie ich potem cale zycie
jakim trzeba byc wynaturzonym smieciem aby zostac klecha i jawnie otumaniac i czesto niszczyc ludzi
pluje na wszystkich klechow
-
Gość: Hozjusz, *.com.pl
2016/02/02 14:33:47
Słowo "święty" należy do KRK i oni decydują kogo nim obdarzyć, dla mnie nie ma nic wspólnego z moralnością!
-
Gość: Kamila, *.icpnet.pl
2016/07/14 15:08:05
Niestety i ja po wielu latach, ale zrozumiałam, że byłam w błędzie. Odeszłam z kościoła, jeszcze nie prawnie, ale nie będę już uczestniczyć w sakramentach. Uważam że to instytucja w dużym stopniu zdemoralizowana i wpychająca swoje łapy w sprawowanie władzy. Tzw dogmaty wiary wprowadzane przez kolejnych papieży to wymysły, a i sama biblia zawiera mnóstwo nieścisłości i zwykłych kłamstw. Przykre, że po tylu latach wiary w ułudę zrozumiałam jak to wszystko jest zakłamane.