Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
Blog > Komentarze do wpisu

Marcial Maciel Degollado - pedofil pod papieską ochroną

W Kościele katolickim przez pół wieku rozwijała się sekta, na której czele stał pedofil, oszust i maniak seksualny. Był bezkarny, bo tolerowali go kolejni papieże. Także Jan Paweł II, niestety, pisze Maciej Stasiński w artykule, którego bohaterem jest ksiądz Marcial Maciel Degollado.

Watykan wiedział o pedofilii ks. Marciala Maciela, ale Jan Paweł II nie reagował i stawiał go za wzór duchowego przewodnika katolickiej młodzieży.
Watykan wiedział o pedofilii ks. Marciala Maciela, ale Jan Paweł II nie reagował i stawiał go za wzór duchowego przewodnika katolickiej młodzieży.

Ileż brudu w Kościele! - ubolewał w kwietniu 2005 roku Joseph Ratzinger. Członkowie kolegium kardynalskiego szykujący się do wyboru następcy Jana Pawła II dobrze wiedzieli, co ma na myśli niemiecki kardynał. To właśnie on mógł uruchomić watykański wymiar sprawiedliwości przeciwko przestępcy w sutannie, księdzu Marcialowi Macielowi, bohaterowi największego skandalu pedofilskiego w dziejach Kościoła w XX wieku.
Za Spiżową Bramą panowała zmowa milczenia na temat Maciela, choć dostojnicy watykańscy prawie wszystko o nim wiedzieli. Uznali w końcu, że Ratzinger może oczyścić Kościół i obsadzili go na papieskim tronie, aby zakończył tę sprawę.

Sprawą założyciela i przywódcy katolickiego zakonu Legion Chrystusa Joseph Ratzinger zajmował się od 1998 roku, jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Ale za pontyfikatu Jana Pawła II postępowanie ślimaczyło się i w końcu zostało zawieszone. Wznowione je dopiero w 2004 roku. Gdy Ratzinger został papieżem, doprowadził je do końca.

Kolejny papież, Franciszek, postanowił prezentować się jako zwierzchnik Kościoła zdecydowanie walczącego z pedofilią księży. Ale po raz pierwszy wspomniał publicznie o sprawie Maciela dopiero dwa lata po rozpoczęciu pontyfikatu. W wywiadzie dla  meksykańskiej telewizji podkreślił, że Watykan „zadziałał stanowczo”, gdy dowiedział się o skandalu. Jednak Franciszek mija się z prawdą.

Z Macielem jak z jajkiem

O działaniach Watykanu wobec Maciela można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że były stanowcze. Joseph Ratzinger przez kilka lat ciągnął postępowanie przeciw Macielowi, ale robił to wyraźnie wbrew Janowi Pawłowi II i jego bliskiemu otoczeniu.

Pierwsze udokumentowane i podpisane nazwiskami zarzuty przeciw potężnemu zwierzchnikowi legionistów, którego w 1994 r. Jan Paweł II stawiał za wzór duchowego przewodnika katolickiej młodzieży, wpłynęły do Watykanu w 1997 r. Powtórzyły je potem szacowne media i szanowane pióra watykanistów, ale za Spiżową Bramą nic się w tej sprawie nie stało, pisze w swoim artykule Maciej Stasiński.

Skargę na księdza Maciela potwierdziło swoimi podpisami ośmiu byłych alumnów, m.in. Juan José Vaca. Większość z nich był za młodu, a potem w seminarium, wykorzystywana przez meksykańskiego pedofila. 17 października 1998 roku alumni, za pośrednictwem adwokatki Marthy Wegan wnieśli sprawę do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, której przewodził wówczas Ratzinger. Półtora roku później adwokatka napisała swoim klientom: Upłynęło już 17 miesięcy i jedyna oficjalna wiadomość, jaką otrzymałam, to to, że sprawa jest bardzo delikatna i są też inne donosy. W lipcu 2000 roku Wegan poinformowała: Chwilowo sprawa jest zamknięta.

Watykanista Marco Politi uważa, że miały na to wpływ osoby z otoczenia Jana Pawła II. Jego zdaniem Ratzinger chciał zdemaskować Maciela wcześniej, niż to w końcu uczynił, ale - jak wskazuje Maciej Stasiński - udaremnił to lub mu to wyperswadował potężny hierarcha kardynał Angelo Sodano, watykański sekretarz stanu w latach 1991-2006.

Proces kanoniczny przeciwko notorycznemu pedofilowi Joseph Ratzinger wytoczył dopiero w 2004 roku, tuż przed śmiercią polskiego papieża. Niemiecki hierarcha, już jako Benedykt XVI, wyciągnął wobec Maciela niezbyt surowe konsekwencje: odesłał go na pokutę do ojczystego Meksyku, a  w 2006 roku wydalił go ze stanu kapłańskiego. Założyciel Legionu Chrystusa zmarł w 2008 roku.

Legion pedofila

Podwójne życie Marciala Maciela i trwający kilkadziesiąt lat skandal, jakim była jego oszałamiająca kariera pod parasolem kolejnych papieży, już wtedy zostały aż nadto dobrze opisane przez dziennikarzy i znawców Kościoła, jak John Allen, Marco Politi czy Sandro Magister, zauważa Maciej Stasiński.

Dzięki tym publikacjom wiadomo m.in., że w 2002 roku ksiądz Antonio Roqueni Ornelas, były członek Legionu Chrystusa, skierował w imieniu ofiar list do papieskiego sekretarza Stanisława Dziwisza z prośbą o interwencję. Odpowiedzią było milczenie, ale list dowodzi, że informacje o przestępstwach Maciela dotarły do najbliższego otoczenia Jana Pawła II.

Aż 213 dokumentów. Watykan wiedział o wszystkim, mówi w filmie „Legion Chrystusa” Xavier Léger, który był jedną z ostatnich ofiar księdza pedofila. Inna ofiara, dziś już starszy człowiek, tak opowiada o Macielu: Chciał, żebym leżał nagi obok niego. Przekonał mnie, że zostałem wyróżniony. Uważałem, że składam z siebie ofiarę dla człowieka przeznaczonego do wielkości.

Według innej ofiary, przywódca Legionu Chrystusa utrzymywał, że cierpi na zaburzenia układu moczowego, a terapia polega m.in. na masturbacji: Mówił, że dostał specjalną dyspensę od papieża Piusa XII i że zakonnice miały mu masować genitalia, żeby uwolnić go od konfliktu spermowo-urynalnego.

Maciel tłumaczył adeptom, że musi pobrać nasienie do zbadania, a chłopcy mogą mu w tym pomóc. Religijni nastolatkowie nic nie wiedzieli o cielesności, nie potrafili też przeciwstawić się kapłanowi, który był dla nich autorytetem, uczył ich i spowiadał.

Przywódca Legionu wprowadził w swojej organizacji żelazną dyscyplinę, a także wymóg milczenia o tym, co się w niej dzieje. Alumni nie mogli się ze sobą przyjaźnić, a o wszelkich problemach wolno im było opowiadać tylko przełożonym. Nakaz posłuszeństwa i milczenia łamał sumienia wychowanków i umacniał w nich poczucie winy.

Nastoletni Juan José Vaca spędził noc w łóżku swego przełożonego. Rano był przekonany, że zgrzeszył. Postąpiłeś szlachetnie, to nie był grzech. Uwolniłeś bliźniego od bólu, wyjaśnił Marcial Maciel. Chłopiec wciąż miał wątpliwości, więc ksiądz powiedział: Udzielam ci zatem rozgrzeszenia w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, amen.

Kiedy po 40 latach w Watykanie ruszyło postępowanie przeciw Macielowi, za jedno z największych jego przestępstw - obok pedofilii, współżycia z kobietami czy zażywania narkotyków - uznano właśnie „absolutio complicis”, czyli udzielanie rozgrzeszenia wspólnikowi grzesznego czynu.

Juan José Vaca dzisiaj jest przekonany, że Marcial Maciel Degollado założył Legion Chrystusa po to, żeby zaspokajać swoje skłonności do seksu z młodymi chłopcami.

Gdy są pieniądze, Watykan przymknie oko na zło

Marcial Maciel Degollado wita się z Janem Pawłem II w Watykanie w roku 2000
Marcial Maciel Degollado wita się z Janem Pawłem II w Watykanie w 2000 r.

Meksykański ksiądz przez całe życie upierał się, że było inaczej, wbrew licznym świadectwom jego przestępczej działalności. Swoją religijną organizację założył w 1941 roku. Miał wówczas 20 lat, niedawno przyjął święcenia kapłańskie. Pochodził z ultrakatolickiej rodziny, a protegowali go bliscy krewni - księża i biskupi. Oficjalną misją Legionu Chrystusa było wychowywanie i kształcenie księży.

Jedną ze swoich pierwszych grup Maciel założył w Hiszpanii. Sprzyjała mu wojskowa i katolicka dyktatura generała Franco. Z biegiem lat Legion usadowił się na kilku kontynentach  i u szczytu popularności liczył ponad 70 tysięcy członków. Zgromadził liczne bogactwa, głównie w nieruchomościach, bo jego założyciel, dzięki swoim uwodzicielskim zdolnościom potrafił oczarować zamożne środowiska arystokratyczne i finansowe.  Tak więc Legion Chrystusa przynosił Watykanowi gigantyczne dochody, od Meksyku przez USA po Francję i był to argument - obok ostentacyjnej pobożności legionistów - z którego korzystali protektorzy Maciela w Rzymie.

Marcial Maciel Degollado potrafił wkraść się w łaski zamożnych i konserwatywnych wielkich posiadaczy i przedsiębiorców w Meksyku. Wysyłali oni do Watykanu obfite dotacje. Nic dziwnego, że ludzie, którzy potrafili przejrzeć działalność Maciela i jego zdyscyplinowanych podwładnych, nazywali ich „milionerami Chrystusa”.

Wdzięczni purpuraci odwzajemniali się Macielowi za strumień gotówki, który dzięki niemu wpływał do watykańskiej szkatuły. Nie tylko protegowali swojego pupila i udzielali mu oficjalnego patronatu, ale również uczestniczyli w tuszowaniu jego przestępstw.

Kościół wycisza skandal

Maciel miał sześcioro dzieci z co najmniej dwiema kobietami. Po latach już dorośli synowie zeznali publicznie, że ojciec molestował ich seksualnie w dzieciństwie, pisze Maciej Stasiński.

Kościołowi jednak nie zależy na tym, aby o tych sprawach dużo się publicznie mówiło. Rok po śmierci Maciela znany watykański hierarcha kardynał Tarcisio Bertone pośredniczył w zawarciu ugody między Legionem Chrystua a córką Maciela, Normą. Zgodnie z tą ugodą, kobieta dostała duże pieniądze – dożywotnie uposażenie – za to, że będzie milczeć na temat tajemnego życia prywatnego swojego ojca. Chodziło zwłaszcza o wizyty Maciela w Madrycie, gdzie w luksusowych apartamentach spędzał czas z „rodziną”. Toczą się też inne sprawy, m.in. trzech domniemanych synów Maciela dochodzi w sądzie legalnego uznania i finansowego zadośćuczynienia.

Pierwsze oskarżenia wobec księdza Maciela wpłynęły do Watykanu pod koniec lat 40., a później powtarzały się regularnie. Trudniejsze chwile pedofil w sutannie przeżywał jedynie w latach 1956-59, kiedy popadł w niełaskę i został odsunięty od młodzieży. Kościół wszczął śledztwo, które jednak nie przyniosło żadnych rezultatów. Przywódca Legionu Chrystusa przeczekał je i wrócił w pełni chwały.

Marcial Maciel Degollado zgwałcił ok. 50 dzieci i młodych chłopców. Miał wiele kochanek i potomstwo, które molestował seksualnie. Przez kilkadziesiąt lat cieszył się ochroną i wsparciem ze strony Kościoła, który nie reagował na informacje o jego przestępstwach. W kościelnym śledztwie nie zostały przesłuchane jego ofiary. A sam Maciel nigdy nie stanął przed sądem świeckim i nie poniósł żadnej kary za swoje czyny.

Źródło: wyborcza.pl

środa, 13 maja 2015, free.mind

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.eaw.com.pl
2015/08/31 21:23:06
To zboczenie.Popierali bo widocznie tacy jak on.Wstręt bierze jak się słyszy o tych w czerni
-
2015/10/07 11:22:35
Człowiek, który przymykał oko na pedofilię w Kościele, zostaje ogłoszony świętym. To się w głowie nie mieści. Po prostu cały ten Kościół jest moralnie zepsuty.
-
Gość: nn, *.in.net.pl
2017/01/07 17:29:06
Marcial Degrengollado