Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
Blog > Komentarze do wpisu

"Kler" to kropla, która drąży skałę - mówi Wojciech Smarzowski

Księża w Polsce są poza prawem, mówi Wojciech Smarzowski. Reżyser "Kleru" chciałby, aby ten film obejrzały osoby, które myślą inaczej niż on - wówczas w ich głowach mogłoby się coś otworzyć.  Film wchodzi na ekrany kin 28 września. 

Wojciech Smarzowski
Wojciech Smarzowski: film to fikcja, ale budulec jest z życia wzięty

Smarzowski opowiada, że zaczął myśleć o nakręceniu tego rodzaju filmu, gdy jego dzieci poszły do szkoły i kiedy zobaczył, jaką pozycję mają księża i religia w szkole publicznej. Kościół pierze mózgi dzieciom i wychowuje je w przesądach, mówi reżyser "Kleru". Potem doszły afery pedofilskie, wieści o przekrętach finansowych. Do tego każda uroczystość państwowa zaczyna się mszą. Staliśmy się też mistrzami w budowaniu coraz wyższych krzyży. Nazbierało się, podsumowuje reżyser i wspomina o jeszcze jednym grzechu: hipokryzji. Na przykład księża potępiają homoseksualizm, a mają w swoich szeregach sporą rzeszę gejów.

Scenariusz do filmu powstawał przed dwa lata, pisany wspólnie przez Smarzowskiego i Wojciecha Rzehaka. Zbierali informacje, czytali książki, rozmawiali z ludźmi. Reżyser zaznacza, że "Kler" jest fikcją w tym sensie, że postaci i zdarzenia są wymyślone, ale "budulec" został wzięty z życia. Podkreśla, że nie jest to film antyreligijny, gdyż założył sobie, że nie będzie atakował wiary.

Kościół tuszuje i pomniejsza swoje winy

Smarzowski przyznaje, że świadomość tego, co naprawdę dzieje się w Kościele jest w Polsce bardzo świeża. Wspomina, jak w 1992 roku zobaczył nagranie Sinead O’Connor drącej zdjęcie Jana Pawła II. Przyznaje, że choć jest niewierzącym, poczuł wtedy pewien niesmak, ale dziś już lepiej rozumie, dlaczego piosenkarka to zrobiła - wtedy Kościół w Irlandii stał poza prawem, czyli miał taką pozycję, jaką ma dziś w Polsce. A jak teraz wygląda Irlandia? Zamknięte seminaria, przegrane referendum aborcyjne, radykalny spadek liczby wiernych.

Kler, film Wojciecha Smarzowskiego

Reżysera przeraża to, że Kościół zupełnie nie interesuje się ofiarami przestępstw pedofilskich księży. Przedstawiciele Kościoła chętniej modlą się za księdza pedofila niż za dziecko, które skrzywdził. Jeśli już Kościół zgodzi się na zadośćuczynienie, to płacie je pod stołem.  W Irlandii już to się zmieniło, Kościół płaci jawnie, a odszkodowania są bardzo wysokie. A żeby już skończyć z tematem pedofilii – bo film jest nie tylko o tym – to na całym świecie jest tak, że na jednego pedofila przypadają dziesiątki ofiar. A u nas – rzekomo jedna. Bo tylko jedna odważyła się mówić.

Smarzowski podkreśla, że Kościół opanował do perfekcji strategię obronną. Ludzie Kościoła wypowiadają zdania w rodzaju: Kościół jest święty, ale składa się z grzeszników. Kościół jest jak matka, a matki się nie krytykuje. Kościół to Polska, a więc kto uderza w Kościół, uderza w ojczyznę.  To są zdania, które Kościół opanował do perfekcji. Mają zatuszować winy Kościoła, pomniejszać je, odwracać uwagę, rozmazywać. 

Kościół sam siebie nie oczyści

Zdaniem Smarzowskiego, dobrym rozwiązaniem dla Polski byłoby wypowiedzenie konkordatu i wyprowadzenie religii ze szkół. Co poza tym? System finansowy Kościoła powinien być jawny, bo państwo daje pieniądze na Kościół również z moich podatków. Reżyser chciałby, aby pedofilów w sutannach wsadzano do więzienia, a nie przenoszono z parafii na parafię. Chciałbym, żeby ktoś zadał sobie trud i sprawdził, co taki pedofil zrobił dzieciom w poprzednich parafiach, a nie tylko w tej, w której wpadł. Chciałbym, żeby Kościół wziął odpowiedzialność za ofiary.

Reżyser zwraca uwagę, że w żadnym kraju Kościół sam z siebie nie oczyścił się z win. Konieczna była presja państwa, świeckich instytucji, mediów. Nie inaczej będzie w Polsce - Kościół również sam siebie nie oczyści. Niezbędne są szersze działania, a film "Kler" ma być jedną z kropli, które drążą skałę 

Smarzowski mówi, że zależy mu na tym, aby film obejrzeli również widzowie, którzy nie myślą tak samo jak on. Trzeba trafiać do tych, w których głowach można coś otworzyć.

Źródło: wyborcza.pl

wtorek, 25 września 2018, free.mind

Polecane wpisy