Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
RSS
czwartek, 08 listopada 2018

Biały napis na czarnym tle głosi: "Pedofil w więzieniu nie przeżyje jednego dnia, w Kościele katolickim żyje do późnej starości. Reaguj, gdy twojemu dziecku dzieje się krzywda".

To początek naszej kampanii przeciwko pedofilii w Kościele katolickim, mówi Tomasz Dalski, prezes Ogólnopolskiego Ruchu Ateistyczno-Lewicowego (ORAL) z siedzibą w Szczecinie. Hasło eksponowane jest przy ulicy 26 Kwietnia, w pobliżu skrzyżowania z ulicą Santocką.

Billboard - hasło przeciwko pedofilii w Kościele

To na razie jedyny billboard o takiej tematyce, ale organizatorzy akcji chcą postawić kolejne, nie tylko na ulicach Szczecina, lecz również w innych miastach. Fundusze na ten cel zamierzają uzyskiwać podczas publicznych zbiórek. Jest jednak inny kłopot. Problemem są dla nas częste odmowy ekspozycji naszych haseł ze strony właścicieli wielkoformatowych nośników reklamowych, mówi Tomasz Dalski.

Byle nie urazić Kościoła

ORAL od dłuższego czasu zabiegał o pozyskanie miejsca dla swojej kampanii billboardowej. Niestety, na przeszkodzie stanęły firmy dysponujące nośnikami reklamowymiAż pięć z nich odmówiło ekspozycji naszego przekazu, zarzucając mu albo sprzeczność z porządkiem prawnym, manipulację, a nawet godzenie w uczucia religijne, opowiada prezes Dalski.  

Nie tylko szczecińscy ateiści muszą pokonywać tego typu przeszkody. Gdy na billboardzie mają być eksponowane treści niemiłe dla Kościoła, często pojawiają się problemy. Niedawno jedna z firm outdoorowych odmówiła zamieszczenia na swoich nośnikach reklamy książki Marty Abramowicz "Dzieci księży". Podobne kłopoty miała książka Artura Nowaka "Dzieci, które gorszą". Dzieje się tak, mimo że przepisy zabraniają odmowy świadczenia usług reklamowych wobec treści nie naruszających prawa.

Prezes Dalski podkreśla, że prawa do wolności słowa nie można ograniczać w żadnym demokratycznym państwie, również w Polsce. Na co dowodem jest treść, jaką właśnie eksponujemy przy ul. 26 Kwietnia. Hasło będzie widniało na billboardzie przez miesiąc. 

Członkowie Ogólnopolskiego Ruchu Ateistyczno-Lewicowego są osobami niewierzącymi i nie podoba im się wiele aspektów działalności Kościoła. Nie chodzi tylko o przestępstwa seksualne popełniane przez księży na dzieciach. Sukcesem ruchu było np. zmuszenie Katedry w Szczecinie do zarejestrowania działalności gospodarczej.

Źródła: 24kurier.pl, wszczecinie.ploko.press

Tagi: pedofilia
02:38, free.mind
Link Komentarze (2) »
środa, 07 listopada 2018

W Starym Chrząstowie otwarto strzelnicę westernową. Ponieważ w Polsce żadne otwarcie nie może obyć się bez księdza i kropidła, na strzelnicy pojawili się dwaj katoliccy duchowni.

Zdjęcie księży-rewolwerowców stało się już przebojem internetu. Książa Michał Ciećwierz i Radosław Furmański, zaproszeni na otwarcie strzelnicy, poza tradycyjnym święceniem terenu postanowili skorzystać z dobrodziejstw obiektu. Strzelali do balonika zawieszonego na biało-czerwonej wstędze. Zostali sfotografowani w oparach dymu po oddaniu strzału.

Księża z rewolwerami na strzelnicy
Księża Michał Ciećwierz i Radosław Furmański chwycili za broń

Ksiądz Michał Ciećwierz wyjaśnił, że wypełnił wolę organizatorów, którzy poprosili go o święcenie i modlitwę. Sam na co dzień nie strzela i nie namawia do strzelania. Czemu więc zrobił wyjątek? Tego nie zdradził. Drugi ksiądz jest zawodnikiem strzelectwa sportowego i sędzią sportowym.

Fotografia strzelających księży wywołała liczne komentarze internautów. Przeważają głosy krytyczne, choć są tacy, którzy bronią kapłanów. Niektórych zdumiewa święcenie takiego obiektu jak strzelnica. Wielu było oburzonych, gdyż odczytywało zdjęcie jako strzelanie do wstęgi o barwach narodowych. Prostuje to autor zdjęcia, Krzysztof Jarczewski: Do balonika! Nie do flagi narodowej, nie do godła polskiego. Bo to są idiotyzmy, co ludzie wypisują.  

Kilka opinii czytelników portalu wpolityce.pl:

● Kapłan z bronią w ręku to kuriozum i wyjątkowo źle się kojarzy.

● Czyżby resztki rozumu odebrało ? Na takie obrazki czyhają entuzjaści filmu " kler ".

● Każda broń w rękach ludzi, a księży szczególnie, razi tylko neoliberalne lewactwo.

● Fajny pomysł, gratuluję! (A wy się smętni nudziarze bujajcie)

Niektóre komentarze z portalu gazeta.pl:

● Święcenie strzelnicy. Jezu, czy Ty to widzisz? 

● Fatalnie wygląda ksiądz strzelający z pistoletu.

● Bardziej mnie bulwersuje ksiądz na etacie wojska.

● Różne sceny były w "Klerze", ale na taką to nie wpadli...

Co wolno w sutannie? Decyduje sumienie księdza

Głos w tej sprawie zabrał również rzecznik diecezji łódzkiej, ks. Paweł Kłys. Zaznaczył, że sutanna zobowiązuję noszącego ją duchownego do godnego zachowania. Nie wiadomo jednak, co konkretnie oznacza to zobowiązanie, bo - jak powiedział rzecznik - kościelne prawo nie precyzuje, co można robić w sutannie, a co jest niestosowne. Według rzecznika, każdy ksiądz we własnym sumieniu ustala sobie, co mu wolno, a czego nie. 

Sam rzecznik diecezji też kiedyś dał się sfotografować w dość nietypowej sytuacji, ubrany w sutannę.

Ksiądz Paweł Kłys
Ks. Paweł Kłys: w sutannie należy zachowywać się godnie

Źródła: dzienniklodzki.pl, fakty.tvn24.plwpolityce.pl, buzz.gazeta.pl 

W odczytanym w kościołach liście na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości Episkopat mija się z prawdą historyczną i nie dostrzega dzisiejszych problemów. Zwracają na to uwagę publicyści komentujący list biskupów.

W swoim liście Episkopat wylicza kolejne niepodległościowe zrywy Polaków i pisze, że Kościół zawsze wspierał narodowe zmagania o odzyskanie wolności. Jednak prawda wygląda inaczej. Adam Leszczyński z portalu OKO.press przypomina, że Kościół potępił Konstytucję 3 Maja, Powstanie Listopadowe (1830-1831) oraz Powstanie Styczniowe (1863-1864). Ponadto biskupi zachęcali polskich poddanych zaborczych mocarstw do lojalności wobec władców, których prawa do rządzenia ziemiami polskimi nie kwestionowali. W kościołach modlono się za zaborczych monarchów.

Kościół i niepodległość Polski

Zdaniem biskupów, najpoważniejszym z zagrożeń, które w przeszłości doprowadziły do upadku Rzeczypospolitej, jest odstępowanie od wiary katolickiej i chrześcijańskich zasad jako podstawy życia rodzinnego, narodowego i funkcjonowania państwa. Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej" zwraca uwagę na przekłamania, które znalazły się w tym zdaniu. Pisze, że przyczyną upadku Polski w XVIII wieku nie był odwrót od wiary katolickiej, lecz fakt, że Polacy nie potrafili zbudować sprawnego państwa, które zapewniłoby bezpieczeństwo swym obywatelom. Poza tym to zdanie sugeruje, że Polacy, którzy nie są katolikami, to gorszy sort obywateli.

Biskupi wymieniają nazwiska największych polskich twórców XIX w. (np. Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego) kojarząc ich z chrześcijaństwem i zawłaszczając dla Kościoła. Zapominają, że niektórzy z nich, nawet jeśli nie odżegnywali się od chrześcijaństwa, to nie chcieli mieć nic wspólnego z Kościołem katolickim. I vice versa - w 1848 roku Kościół wpisał dzieła Mickiewicza na indeks ksiąg zakazanych. Mickiewicz był mesjanistą i religijnym radykałem, który uważał, że Kościół porzucił oryginalne ideały chrześcijaństwa, pisze Adam Leszczyński. 

Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki
Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki
nie byli przyjaciółmi Kościoła katolickiego

Publicyści zwracają również uwagę, że kościelni hierarchowie nie podejmują spraw, które dzisiaj są ważne i aktualne, takich jak obrona deptanych w Polsce wartości: państwa prawa i solidarności międzyludzkiej. Zdaniem Jarosława Makowskiego, biskupi swój list napisali tak, jakby nie widzieli, co się dzieje w Polsce z demokracją, państwem prawa, przestrzeganiem konstytucji przez władzę. Nie widzą odradzającego się nacjonalizmu, również wśród duchownych.

Jakub Halecewicz-Pleskaczewski z "Newsweeka" dodaje, że zwierzchnicy Kościoła katolickiego w Polsce w żaden sposób nie próbują skonfrontować się z problemem własnych przestępstw seksualnych wobec nieletnich. Dziennikarz podsumowuje, że z listu przebija tchórzostwo, konformizm oraz intelektualna nijakość.

Źródła: www.rp.pl, oko.presswww.newsweek.pl, makowski.blog.polityka.pl

poniedziałek, 05 listopada 2018

Ksiądz Krzysztof wystąpił do sądu przeciwko biskupowi łowickiemu Andrzejowi Dziubie. Biskup zmuszał mnie do zatajenia przestępstwa i groził, mówi duchowny. To pierwszy taki proces w Polsce. 

Ksiądz Krzysztof pisał już do różnych instytucji: do władz kościelnych, ministrów, prezydenta. Został jednak zignorowany, dlatego wystąpił do sądu przeciwko biskupowi łowickiemu Andrzejowi Dziubie. Będę mówił o skali przestępstw przeciw duchownym i zatajaniu przed organami ścigania przypadków dotyczących śmierci księży, mówi duchowny. 

Biskup Andrzej Dziuba
Biskup łowicki Andrzej Dziuba został pozwany do sądu
pod zarzutem zatajania przestępstwa i gróźb

Biskup odmawia wydania karty wypadku

Przed czterema laty ksiądz Krzysztof został ranny w wypadku samochodowym. Była to podróż służbowa - jechał do łowickiej kurii odebrać dokumenty dla swojego proboszcza. W wypadku doznał na tyle poważnych obrażeń, że konieczna była rehabilitacja. To kosztowna rzecz i musiałem wziąć kredyt, żeby opłacić leczenie, mówi ksiądz Krzysztof.

W opłaceniu rehabilitacji pomogłoby mu odszkodowanie z ZUS za wypadek przy pracy. Aby je uzyskać, potrzebował tzw. karty wypadku. Zwrócił się więc do swoich kościelnych przełożonych o jej wystawienie.

Jednak biskup Andrzej Dziuba odmówił księdzu, przekonując, że nie jest jego pracodawcą. Skorzystał z luki prawnej, która dotyczy wszystkich duchownych i wynika z postanowień Konkordatu.

Czy biskup jest zwierzchnikiem księdza?

Ale ksiądz Krzysztof przypomina: Każdy wypadek księdza w pracy, także odebranie sobie życia, należy zgłosić do ZUS. Jednak w Kościele tak się nie dzieje, a to oznacza, że kościelni przełożeni popełniają przestępstwo. Dodał, że biskup diecezji łowickiej zmuszał go do zatajenia przestępstwa i groził mu. Dlatego wystąpił na drogę sądową przeciwko biskupowi.

Ta sprawa może być ważnym precedensem, bo w polskim prawie nie jest do końca jasne, czy ksiądz jest pracownikiem i czy jego przełożonym jest biskup. Obowiązki wykonywane przez księdza pracującego wyłącznie w parafii, w ramach posługi duszpasterskiej, nie stanowią zatrudnienia w rozumieniu prawa pracy, mówi Danuta Rutkowska, rzecznik Głównego Inspektora Pracy.

Jednak ustawa z 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadku przy pracy nakłada na zwierzchników osoby duchownej obowiązek sporządzenia karty wypadku: "Ustalenia okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy (...) dokonuje w karcie wypadku właściwa zwierzchnia instytucja diecezjalna lub zakonna - w stosunku do duchownych".

Według tej ustawy, "za wypadek przy pracy uważa się również nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć (...) podczas wykonywania przez osobę duchowną czynności religijnych lub czynności związanych z powierzonymi funkcjami duszpasterskimi lub zakonnymi".

Biskup Andrzej Dziuba milczy

Biskup łowicki odmówił komentarza. Może nie ma czego komentować. Zobaczymy po wyroku, powiedział rzecznik kurii łowickiej ks. Piotr Karpiński.

Biskup Andrzej Dziuba nie ma ostatnio dobrej prasy. Portal OKO.press przypomniał, że ksiądz z jego diecezji Wincenty Pawłowicz odsiedział trzyletni wyrok za pedofilię, lecz nie został wydalony z kapłaństwa. Co więcej, przeniesiono go na Ukrainę, gdzie dostał parafię pod Odessą. Nie mogło to się odbyć bez wiedzy i zgody biskupa Andrzeja Dziuby. Biskup, pytany o tę sprawę, również odmówił komentarza.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

sobota, 03 listopada 2018

Ksiądz proboszcz Tomasz Kasprzak z Kcyni wprowadził opłatę za modlitwę za zmarłych w wysokości „15 złotych od duszy”. W ciągu miesiąca ksiądz może zarobić na tych modlitwach 12 tysięcy złotych.

Parafia pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Kcyni w woj. kujawsko-pomorskim proponuje wiernym całoroczne modlitwy wypominkowe za zmarłych przed wybraną niedzielną mszą świętą. "Największym darem dla każdego chrześcijanina jest modlitwa za zmarłych", głosi napis na specjalnym druku rozdawanym parafianom.

Dar nie za darmo

Za ten "dar" trzeba jednak zapłacić. U dołu druku, pod siedmioma linijkami na wpisanie nazwisk zmarłych osób, widnieje informacja: "ofiara 15 zł od duszy, Bóg zapłać". Parafianie, którzy chcą, aby ksiądz pomodlił się za zmarłych, powinni wypełnić ten blankiet, złożyć w kancelarii parafialnej i uiścić opłatę.

Ks. Tomasz Kasprzak i modlitwa za 15 zł
Ks. Tomasz Kasprzak i blankiet z ceną za modlitwę

Cena wydrukowana na parafialnym blankiecie jest swego rodzaju ewenementem, bowiem oficjalnie w Kościele nie istnieją żadne cenniki za śluby, chrzty, komunie, pogrzeby czy modlitwy za zmarłych. Kościół głosi, że przyjmuje jedynie dobrowolne ofiary od wiernych, choć jest to powszechnie znana fikcja - zwyczajowa formuła brzmi bowiem "co łaska, ale nie mniej niż..."

Modlitewny biznes

Ksiądz proboszcz Tomasz Kasprzak nie nazywa jednak informacji na druku cennikiem. Mówi, że jest to orientacyjna cena za modlitwę. Zapytany, ile nazwisk jest wyczytywanych przed jedną mszą, odpowiada: Różnie, czasami wyczytuję 50 osób. Czasami więcej.

W parafialnym kościele co niedziela odprawiane są cztery msze. Jeśli na każdej z nich proboszcz wyczytuje nazwiska 50 osób, to z kwoty „15 złotych od duszy” w ciągu miesiąca tworzy się suma 12 tysięcy złotych za "wypominkowe" modlitwy. Obliczenie wygląda tak: 4 × 4 × 50 × 15 = 12000.

Parafianin komentuje, kuria milczy

Jeden z parafian opublikował w internecie zdjęcie blankietu. Skomentował to tak: Jeśli ktoś chce wpłacić, to niech wpłaca, ale od tej osoby powinno zależeć, ile to będzie, a nie od księdza. Druga kwestia: skoro ksiądz ma cennik na taką "usługę", to powinien ludziom dawać paragony.

Parafia w Kcyni podlega diecezji w Bydgoszczy. Poproszony o wypowiedź w sprawie wyceny modlitwy kanclerz bydgoskiej kurii ks. Grzegorz Nowak odmówił komentarza. 

Źródła: wiadomosci.wp.plwww.se.pl

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67