Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
RSS
czwartek, 04 lutego 2016

W 2002 roku dziennikarze gazety The Boston Globe wykazali w swoim raporcie, że kardynał Bernard Law, arcybiskup Bostonu, świadomie i systematycznie tuszował przestępstwa pedofilskie katolickich księży. O tym opowiada film Spotlight w reżyserii Toma McCarthy’ego, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin.

Kardynał Bernard Law
Kardynał Bernard Law przez wiele lat ukrywał przestępstwa pedofilskie księży. Nie został ukarany.

Kardynał Law przez wiele lat przenosił pedofilów w sutannach z jednej parafii do drugiej, co w praktyce oznaczało przyzwolenie na wykorzystywanie kolejnych dzieci. Co więcej, hierarcha dążył do tego, by kupować milczenie pokrzywdzonych – zachęcał do zwierania ugody poza sądem i wypłacania odszkodowań.

Wstrząsający raport „The Boston Globe” podsumowywał sześciomiesięczne śledztwo, przeprowadzone przez czteroosobowy zespół Spotlight, złożony z dziennikarzy dochodzeniowych pracujących w bostońskim dzienniku. Kościelne tuszowanie pedofilii wyszło na jaw po tym, gdy nowy redaktor naczelny zlecił zespołowi dokładniejsze zbadanie sprawy miejscowego księdza Johna Geoghana, oskarżanego o seksualne wykorzystywanie kilkudziesięciu młodych parafian.

Bostońscy dziennikarze otworzyli oczy całemu światu na klerykalną pedofilię, zamiataną pod dywan przez Kościół katolicki. Zapoczątkowane przez nich śledztwo doprowadziło do ujawnienia ponad 10 tysięcy przypadków molestowania dzieci przez amerykańskich księży Dziennikarze przyczynili się wszczęcia policyjnych dochodzeń nie tylko w całych Stanach Zjednoczonych, ale też w 102 diecezjach na całym świecie, m. in. w Irlandii, gdzie udowodniono tamtejszemu Kościołowi, że ukrywał przestępstwa popełnione przez 46 księży pedofilów.

Mówią dwaj dziennikarze z zespołu Spotlight

Brytyjski dziennik „The Telegraph” przeprowadził rozmowę z dwoma dziennikarzami, którzy w 2002 roku pracowali w zespole Spotlight: Walterem Robinsonem i Michaelem Rezendesem. Dziennik zapytał ich, kiedy uświadomili sobie, że sprawa jest tak poważna.

Rezendes mówi, że stało się to wówczas, gdy prowadził śledztwo w sprawie księdza Geoghana:  Pomyślałem, że sprawdzę, gdzie został przeniesiony. Okazało się, że powierzono mu opiekę nad ministrantami, choć jego kościelni zwierzchnicy dobrze wiedzieli, że wykorzystuje seksualnie dzieci. Uznałem, że to już jest szczyt deprawacji.

Z kolei Robinson uświadomił sobie rangę problemu, gdy zaczął przeprowadzać wywiady z dorosłymi, którzy w dzieciństwie byli molestowani: Dzięki dostępowi do tajnych akt sądowych wiedzieliśmy już, że Kościół chroni około 15 księży pedofilów, ale po rozmowie z psychologiem specjalizującym się w przypadkach molestowania nieletnich doszliśmy do wniosku, że ta liczba może być znacznie wyższa. (Psycholog przeprowadził własne badania i oszacował, że w sprawę może być zamieszanych około 6 procent księży).

„Kościół zepsuty do szpiku kości”

Ostatecznie dziennikarze zespołu Spotlight zdobyli dowody przeciwko 250 księżom katolickim w samym Bostonie. To coś zupełnie niepojętego, mówi Robinson.

Walter Robinson, Michael Rezendes
Bostońscy dziennikarze Walter Robinson i Michael Rezendes na brytyjskiej premierze filmu ''Spotlight'' w Londynie

Przez lata nie dostrzegaliśmy tego tematu, bo patrzyliśmy w niewłaściwą stronę. Przeoczyliśmy wskazówki, bo nie chcieliśmy uwierzyć, że Kościół, największy autorytet moralny w naszym życiu, może być zdolny do czegoś takiego, mówi dziennikarz i podkreśla, że  katolikami byli prawie wszyscy pracownicy gazety i 53 procent jej czytelników.

Pytany o to, jakimi motywami kierował się kardynał Bernad Law, Robinson przypomina, że hierarcha w liście do biskupów sugerował im, by „nie drążyli tematu” pedofilii: Z jego korespondencji z biskupami wynika, że dla niego nade wszystko liczyło się zachowanie dobrego imienia Kościoła. W obronie reputacji instytucji pozwolił, by księża dalej bezkarnie popełniali te same przestępstwa.

Robinson wskazuje, że Kościół bardzo pobłażliwie traktował pedofilię katolickich duchownych: Był to jeden z tych grzechów, który wybacza się po odmówieniu kilku zdrowasiek.

Zdumiewające, jak często musieliśmy przypominać ludziom, że gwałt na osobie nieletniej to przestępstwo, dodaje Rezendes i podkreśla, że były to poważne przestępstwa, a nie „grzechy”, czy „słabości”. Zaznacza, że Kościół, który ma chronić niewinnych, całkowicie sprzeniewierzył się własnym wartościom. Okazało się, że Kościół jest całkowicie zdemoralizowany, zepsuty do szpiku kości.

Obaj dziennikarze są katolikami. Ich zdaniem, ten fakt pozwolił im lepiej zrozumieć, dlaczego mógł zaistnieć tak przerażający proceder. 

Ludzie, którzy nie są katolikami, mogą nie pojmować, że samotna matka chce zostawić swoje dzieci pod opieką księdza, mówi Rezendes. Tymczasem my instynktownie rozumieliśmy, że ksiądz to właśnie ta osoba, której spokojnie można powierzyć własne dziecko. Dziennikarz zauważa, że w filmie pada zdanie, które dobrze oddaje to nastawienie. Jedna z ofiar, zapytana o to, dlaczego nie protestowała, gdy ksiądz wykorzystywał ją seksualnie, odpowiada: „Jak Bogu powiedzieć ‘nie’?”.

Dziesiątki tysięcy dzieci wykorzystanych przez księży

Szacuje się, że księża katoliccy wykorzystali dziesiątki tysięcy dzieci na całym świecie. Wiele z nich w dorosłym życiu zmaga się z problemami emocjonalnymi. Zdarzają się samobójstwa.

Kościół został zmuszony do wprowadzenia reform, choć odnosi się wrażenie, że odbyło się to pod groźbą pistoletu, mówi Robinson. Ale problem nadal istnieje i myślę, że w odczuciu ofiar Kościół nic prawie nie zrobił. To dalej dzieje się w innych krajach. Księża przyłapani na pedofilii wciąż przenoszeni są do innych parafii.

W filmie Spotlight w postać Rezendesa wciela się Mark Ruffalo, który wychował się w wierze katolickiej, ale jest niepraktykujący. Aktor przyznaje, że gdy przygotowywał się do roli i zaczął zgłębiać temat, czuł narastający gniew i odrazę.

Zdaniem Ruffalo, źródłem pedofilii wśród księży jest celibat.  To nie jest naturalne dla gatunku ludzkiego. To dewiacja i to dość przypadkowa, bo celibat wśród duchownych wprowadzono dopiero w XIII wieku. Chodziło o to,  żeby księża zostawiali majątek Kościołowi, a nie własnym dzieciom. Wcześniej mogli normalnie zakładać rodziny.

We wrześniu 2003 roku bostońska archidiecezja wypłaciła 85 mln dolarów, aby zakończyć ugodą ponad 500 procesów cywilnych – to jeden z skutków śledztwa Spotlight. Ponadto wielu oskarżonych księży zostało zmuszonych do odejścia ze stanu duchownego, niektórzy trafili do więzienia – np. John Geoghan został skazany na 10 lat pozbawienia wolności. Na całym świecie przeprowadzono liczone śledztwa przeciwko księżom pedofilom, wydano wiele wyroków skazujących.

„Kardynał Law nie tylko nie poniósł kary, ale wręcz dostał nagrodę”

Reżyser Tom McCarthy zapytany o to, jak jego zdaniem widzowie przyjmą film, odpowiedział: Myślę, że dla większości katolików, którzy obejrzą go z otwartym umysłem, to może być katharsis.

Ale chyba nie dla kardynała Bernarda Lawa. Obrońca księży pedofilów w grudniu 2002 roku pod naciskiem opinii publicznej zrezygnował z funkcji arcybiskupa Bostonu, ale zamiast trafić za kratki, gdzie zdaniem wielu powinien się znaleźć, uciekł z USA do Watykanu. Papież Jan Paweł II nie tylko udzielił mu schronienia, ale mianował go zwierzchnikiem Bazyliki Matki Bożej Większej, jednej z najważniejszych bazylik w Rzymie. Amerykański hierarcha nadal zasiadał w Kolegium Kardynałów i miał duży wpływ na mianowanie nowych biskupów. Dziś kardynał Bernard Law ma 84 lata, jest na emeryturze i mieszka w Rzymie w renesansowym Pałacu Kancelaryjnym.

Kardynał Law nie tylko nie poniósł kary, ale wręcz został nagrodzony, zauważa Mark Ruffalo. A powinien siedzieć w więzieniu.

Źródło: www.telegraph.co.uk

wtorek, 26 stycznia 2016

Kardynał Zenon Grocholewski, watykański hierarcha, były prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego pochwalił polityków sprawujących władzę w Polsce. Powiedział, że jest zadowolony z ich pracy i pozytywnie ocenił nowe ustawy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego i mediów.

Kardynał Zenon Grocholewski
Kard. Zenon Grocholewski: ''Nowy prezydent i premier mądrze wykonują dobrą pracę''

Kościół katolicki, który był mocno zaangażowany w kampanię wyborczą Prawa i Sprawie- dliwości, teraz również wspiera tę partię, mniej lub bardziej otwarcie.

Znakomite ustawy PiS

Swojego zadowolenia z działań polskich władz nie kryje kardynał Zenon Grocholewski. W wywiadzie dla włoskiego portalu katolickiego La Fede Quotidiana (Codzienna Wiara) hierarcha zapytany o nowe ustawy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego i mediów ocenił je jako „znakomite”.

Ustawy te zostały w Polsce skrytykowane przez wielu prawników jako paraliżujące pracę Trybunału Konstytucyjnego i podporządkowujące publiczne media partii rządzącej. Wywołały również liczne protesty społeczne i wzbudziły zaniepokojenie Unii Europejskiej.

Kardynał Grocholewski uważa jednak, że wprowadzenie tych ustaw było konieczne. Nie rozumiem powodu takiego oburzenia opozycji i części dziennikarzy, powiedział hierarcha. Na przykład media często stawały się agresywne, mało obiektywne oraz stronnicze w opisie rzeczywistości.

Protestują? Bo przegrali wybory

Hierarcha uważa, że prawdziwym powodem protestów nie jest treść ustaw uchwalonych przez Prawo i Sprawiedliwość. Powód tej fali wzburzenia jest inny, powiedział watykański kardynał i powtórzył narrację polityków PiS, którzy protestujących przeciwko działaniom władzy w Polsce przedstawiają jako tych, którzy nie potrafią pogodzić się z porażką wyborczą. Obecna opozycja nie strawiła spokojnie wyniku wyborów, może dlatego, że była pewna zwycięstwa, a jednak przegrała, powiedział kard. Grocholewski.

Hierarcha nie ukrywa, że jest „bardzo zadowolony” z obecnych zmian w Polsce: Uważam, że nowy prezydent i premier dobrze pracują, mądrze wykonują dobrą pracę, z szacunkiem dla  wrażliwości większości Polaków i tradycji, także katolickiej.

Zdaniem kardynała Grocholewskiego, polskim władzom trzeba dać czas, by mogły pracować. Oczywiście trzeba je osądzić po tym, co konkretnie zrobią, a jeśli nie będą umiały zrealizować tego, co zapowiadały w kampanii wyborczej, należy przyjąć to do wiadomości i ocenić. Na razie jestem usatysfakcjonowany.

Źródło: www.lafedequotidiana.it

wtorek, 08 grudnia 2015

Pół miliona złotych odszkodowania domaga się 34-letni Piotr H. z Lublina za to, że w dzieciństwie był molestowany przez księdza. Sąd jednak oddalił jego wnioski o zadośćuczynienie finansowe. Pan Piotr może liczyć co najwyżej na przeprosiny.

Proces cywilny w tej sprawie rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Prokuratura nie prowadziła śledztwa, bo z punktu widzenia prawa karnego sprawa jest przedawniona (przestępstwa pedofilskie przedawniają się, gdy pokrzywdzony kończy 30 lat).

Pozwany ksiądz Walerian S., 82-letni emerytowany profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nie przyznaje się do winy. Nie był obecny na rozprawie w sądzie.

Poszkodowany domaga się od byłego wykładowcy KUL oraz Archidiecezji Lubelskiej pół miliona złotych. Chciał w tej sprawie zawrzeć ugodę - w marcu tego roku - ale ani ksiądz, ani archidiecezja nie byli tym zainteresowani.  Piotr H. deklarował wówczas, że chce walczyć dalej.  Za długo milczałem, ukrywałem w sobie ten ból i żal, który stał się za przyczyną funkcjonariusza Kościoła, profesora KUL. Teraz głośno o tym mówię, żeby inne ofiary się nie bały, powiedział dziennikarzom.

Ksiądz Walerian S.
Ksiądz Walerian S. obejmuje Piotra. Duchowny był przyjacielem rodziców chłopca i - według biegłej seksuolog - stopniowo przyzwyczajał ich do pewnych zachowań wobec ich syna

Sąd odrzuca wnioski o zadośćuczynienie

Po nieudanej próbie zawarcia ugody Piotr H. wniósł pozew do sądu o zasądzenie na jego rzecz 500 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Gdy rozpoczął się proces, okazało się, że sąd nie chce, by ksiądz i kuria zapłacili odszkodowanie. Niestety sąd oddalił wszystkie wnioski w zakresie zadośćuczynienia, powiedział mecenas Jarosław Głuchowski, pełnomocnik poszkodowanego. Zakładam więc, że rozstrzygnięcie będzie dla nas niepomyślne. Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się innego rozwoju wypadków. Oczywiście będziemy składać apelację.

Oficjalną decyzję sądu poznamy w najbliższy poniedziałek. Jeśli będzie ona niekorzystna dla pana Piotra, będzie on mógł przed sądem domagać się tylko przeprosin.

„Ksiądz łapał mnie za krocze, masturbował mnie”

Piotra H. opowiada, że zaczął być molestowany przez duchownego, kiedy miał 8 lub 9 lat. Ksiądz Walerian S. był przyjacielem rodziny chłopca. Przytulał go, głaskał, sadzał na kolanach. Potwierdzają to wykonane w tym czasie zdjęcia. Ksiądz wszystkiemu zaprzecza.  

Później było coraz gorzej. Kiedy Piotr był nastolatkiem, wyjeżdżał z księdzem profesorem na działkę nad jeziorem. Ksiądz kładł się na mnie, całował po szyi, łapał mnie za krocze, masturbował mnie. Później kazał mi dotykać swojego przyrodzenia. Po wszystkim usypiał, wyznaje mężczyzna.

W tej sprawie wypowiedział się biegły sądowy seksuolog, na wniosek lubelskiej kurii. Jego opinia jest dla duchownego miażdżąca. Biegła potwierdziła zachowania pedofilskie byłego profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ustaliła, że ksiądz Walerian S. stopniowo przyzwyczajał rodziców chłopca do pewnych zachowań. Postępował bezwzględnie: kiedy zdobył już zaufanie dorosłych, a dla dziecka stał się autorytetem, przystąpił do ataku. I uwiódł chłopca.  

Ksiądz Walerian S. jako autorytet moralny

W środowisku katolickim ksiądz profesor Walerian S. jest bardzo szanowany i uważany za autorytet moralny. W 2013 roku „Nasz Dziennik” poświęcił mu okolicznościowy artykuł z okazji 80. urodzin. Zaczyna się on tak:

Wybitny kapłan i teolog, twórca Lubelskiej Szkoły Duchowości, ks. prof. Walerian S[...] skończył 80 lat, z których ponad 50 poświęcił swojej Alma Mater - Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu. Wczoraj władze uczelni oraz liczne grono przyjaciół i uczniów uczciły tę rocznicę okolicznościowym spotkaniem w auli Jana Pawła II. Były przemówienia, kwiaty, życzenia...

Źródła: www.dziennikwschodni.pl, wp.naszdziennik.pl

wtorek, 01 grudnia 2015

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) zaapelowała do Watykanu, by respektował własne zobowiązania dotyczące wolności prasy i wycofał zarzuty wobec włoskich dziennikarzy, autorów książek o nadużyciach finansowych w Stolicy Apostolskiej.

Gianluigi Nuzzi i Emiliano Fittipaldi
Dziennikarze Gianluigi Nuzzi i Emiliano Fittipaldi na sali watykańskiego trybunału

W Watykanie rozpoczął się proces pięciu osób, związanych z wyciekiem i publikacją tajnych informacji o nadużyciach, korupcji i rozrzutności watykańskich dostojników. Głównymi oskarżonymi są dwaj dziennikarze, Emiliano Fittipaldi i Gianluigi Nuzzi, którzy napisali książki w oparciu o ujawnione watykańskie dokumenty.

Na rozprawie przed watykańskim trybunałem Emiliano Fittipaldi zwrócił uwagę, że w akcie oskarżenia nie opisano, jakie czyny są mu zarzucane, nie może zatem się bronić. Dziennikarz oświadczył, że stawił się w watykańskim sądzie na znak szacunku dla tej instytucji, ale wyraził też zdumienie, że wytoczono mu proces za to, że w swoim kraju, we Włoszech, napisał i wydał książkę.

OBWE: Watykan nie przestrzega własnych zobowiązań

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie uważa, że Watykan powinien wycofać zarzuty wobec autorów książek. Dziennikarze muszą mieć swobodę informowania o sprawach będących przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. Muszą mieć też prawo do chronienia swoich poufnych źródeł, powiedziała przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunja Mijatović i wezwała Watykan, by odstąpił od sądzenia dziennikarzy.

Gunnar Vrang, rzecznik Biura Przedstawiciela OBWE ds. Wolności Mediów powiedział, że OBWE nie ma żadnych narzędzi, by wyegzekwować od Watykanu przestrzeganie zobowiązań w sprawie wolności prasy i może jedynie o to apelować. Powiedział, że niepokoi się głównie o kwestię ochrony źródeł informacji dziennikarskich, bo jest to filar dziennikarstwa śledczego.

Świat apeluje, Watykan robi swoje

Apele do Watykanu skierowały również inne organizacje broniące wolności mediów. Dziennikarze muszą mieć prawo do tego, by badać każde naganne postępowanie bez obawy o konsekwencje, powiedziała Nina Ognianova z Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ), międzynarodowej organizacji z siedzibą w Nowym Jorku.

Solidarność z Fittipaldim i Nuzzim wyraziła Krajowa Federacja Włoskiej Prasy, podkreślając, że  należy przeciwstawiać się wszelkim próbom „nakładania knebla” i „cenzury”.

W obronie dziennikarzy stanęło zaniepokojone ich procesem stowarzyszenie prasy zagranicznej we Włoszech. Powołało się na różne akty prawne dotyczące praw człowieka, na przykład Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Watykan nie zareagował jednak ani na wezwanie OBWE, ani na apele innych organizacji. Proces dziennikarzy będzie kontynuowany. Kolejną rozprawę zaplanowano na 7 grudnia.

Źródła : www.reuters.com, www.thetablet.co.uk, www.cpj.org

poniedziałek, 30 listopada 2015

Proboszcz parafii w Szadku w województwie łódzkim, ksiądz Maciej K., został skazany za kradzież aparatu fotograficznego. Oskarżony nie liczył się z nikim i z niczym, dokonując przestępstwa, powiedziała sędzia. Ale wyrok nie jest dotkliwy.

Ksiądz Maciej K. został skazany za kradzież sprzętu fotograficznego
Ksiądz Maciej K. został skazany za kradzież sprzętu fotograficznego

Ksiądz ukradł aparat w maju ubiegłego roku. Zaczęło się od tego, że pod zabytkowy kościół w Szadku przyjechali studenci łódzkiej szkoły filmowej, aby na zlecenie wytwórni SeMaFor sfotografować świątynię. Chodziło o projekt  finansowany przez łódzki urząd marszałkowski: z obrazów zarejestrowanych przez filmowców dzieci w bibliotekach województwa łódzkiego miały robić filmy animowane o swoich miejscowościach.

Ksiądz wziął sobie aparat

Po zakończeniu zdjęć jeden ze studentów postawił aparat na statywie i poszedł do kolegi, który jeszcze pracował. Wówczas z plebanii wyszedł ksiądz w sutannie, podszedł do aparatu i zabrał go ze sobą.

Pobiegłem za księdzem i spytałem, dlaczego zabiera mój aparat? Ale on zniknął na plebanii i zatrzasnął mi drzwi przed nosem, opowiada filmowiec. Dzwoniłem domofonem przez kilka minut, w końcu drzwi otworzył inny ksiądz. Pokazał pusty korytarz, ale do środka nie chciał wpuścić. Powiedział, że nic nie wie i spieszy się na obiad.

Filmowcy zawiadomili policję. Przyjechał radiowóz, ale policjanci nie zostali wpuszczeni na plebanię. Przez domofon usłyszeli od gosposi, że nikogo nie ma w domu, a jej nie wolno wpuszczać obcych.

Studenci pojechali więc na komisariat i złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Właściciel skradzionego sprzętu wycenił stratę na 2,5 tys. złotych. Wyliczył, że stracił aparat Canon 550D, statyw, kartę pamięci ze zdjęciami i baterię.

Policja wszczęła śledztwo, przeszukała pomieszczenia plebanii i kościoła, ale nie odnalazła sprzętu fotograficznego. Proboszcz z Szadku został wezwany na przesłuchanie. Duchowny przyszedł z adwokatem i odmówił składania wyjaśnień.

Zachowanie o znacznej szkodliwości społecznej

Do sądu sprawa trafiła w grudniu ubiegłego roku. Podczas procesu ksiądz nie przyznawał się do winy. Za kradzież groziło mu do pięciu lat więzienia. Dzisiaj (30.11.2015) sąd ogłosił wyrok.

Oskarżony nie liczył się z nikim i z niczym, dokonując przestępstwa, uzasadniała sędzia Anna Wojciechowska-Chorobińska. Sposób działania oskarżonego to okoliczność obciążająca, przestępstwo zostało w sposób zuchwały popełnione na oczach dwóch osób. Możemy mówić o znacznej społecznej szkodliwości zachowania oskarżonego.

Takie uzasadnienie mogłoby sugerować surowy wyrok, jednak sąd niezbyt dotkliwie ukarał złodzieja. Ksiądz proboszcz Maciej K. ma zapłacić ponad 2 tys. złotych grzywny oraz około 1,6 tys. złotych odszkodowania za skradziony sprzęt fotograficzny. Poniesie też koszty sądowe.

Poszkodowani nie są w pełni zadowoleni z wyroku, bo ich zdaniem kwota odszkodowania jest zbyt niska. Dla mnie to za mała rekompensata. Cieszę się, że to się skończyło, jestem rozczarowany długością procesu, powiedział jeden z filmowców. 

Księżowskie kradzieże

Sprawa proboszcza z Szadku jest drugą w ciągu kilku dni informacją o kradzieży dokonanej przez katolickiego kapłana. Niedawno media informowały o tym, że policja zatrzymała szajkę włamywaczy, kierowaną przez księdza. 

Źródła: lodz.wyborcza.pl, www.radiolodz.pl

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55