Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
RSS
piątek, 26 października 2018

Szczątki prawie 800 niemowląt i małych dzieci spoczywają w szambie na terenie byłego katolickiego ośrodka w Tuam. Rząd Irlandii wydał zgodę na sądową ekshumację tych szczątków.

Tablica - zagłodzone dzieci w Tuam
Tablica upamiętniająca dzieci zmarłe z głodu i chorób w katolickim ośrodku w Tuam

Ośrodek w Tuam dla panien z dziećmi w hrabstwie Galway na zachodzie Irlandii prowadzony był w latach 1926-61 przez siostry Matki Bożej Wspomożenia Wiernych (Bon Secours). Mieszkające tam kobiety były traktowane jak niewolnice - zmuszano je do bezpłatnej pracy i oddzielano od dzieci, które masowo umierały z chorób i niedożywienia. Ciała zmarłych dzieci zakonnice wrzucały do starego, betonowego szamba przy budynku ośrodka.

Ten masowy grób odkryła w 2014 roku miejscowa historyk Catherine Corless. Jestem wstrząśnięta liczbą pochowanych tam dzieci, to dla mnie szok, mówiła wówczas. Jednak dopiero teraz, po czterech latach od tego odkrycia, irlandzki rząd zgodził się na sądową ekshumację szczątków dzieci, by zapewnić im godny pochówek. Szczątki mają być też przebadane przez specjalistów z dziedziny medycyny sądowej w celu identyfikacji.

Milczenie papieża

Papież Franciszek
Franciszek milczy w sprawie Tuam

Cała operacja w Tuam ma kosztować od 6 do 13 mln euro. Gdy w sierpniu przebywał z wizytą w Irlandii papież Franciszek, przedstawiciele rządu w Dublinie pytali go o ewentualne współfinansowanie tej operacji przez Watykan. Papież do tej pory nie odpowiedział na to pytanie.

Finansowe wsparcie w wysokości 2,5 mln euro zaoferowały natomiast siostry Bon Secours, które prowadziły ośrodek w Tuam. Rząd zaakceptował tę ofertę, ale społecznicy zajmujący się gehenną dzieci w Tuam twierdzą, że kwota jest zbyt niska. Catherine Corless uważa, że zakonnice powinny pokryć co najmniej połowę całkowitych kosztów. Zakon zarabiał pieniądze na tych dzieciach, nie ma co do tego wątpliwości, powiedziała Corless.  

Dzieci na sprzedaż i dzieci do zagłodzenia

Ośrodek w Tuam był częścią kościelno-państwowego systemu "domów opieki" w Irlandii. Kościół katolicki otrzymywał od państwa ogromne dotacje na utrzymanie ośrodków, jednak celem tego systemu nie była opieka nad kobietami i dziećmi. Chodziło o pozyskiwanie dzieci do adopcji, z których Kościół czerpał zyski. Zakonnice sprzedawały dzieci najczęściej do USA, gdyż adopcje przez amerykańskie małżeństwa były bardzo dochodowe dla Kościoła.

W katolickich ośrodkach prze­pro­wa­dza­no ok­rut­ną se­le­kcję - za­kon­ni­ce dob­rze od­ży­wia­ły tyl­ko te dzie­ci, któ­re uzna­ły za na­da­ją­ce się do adop­cji, a po­zos­ta­łe gło­dzi­ły. Sza­cu­je się, że umie­ra­ło co trze­cie dziec­ko. 

Specjalna komisja śledcza bada obecnie historię tych placówek w całej Irlandii. Przebywały w nich dziesiątki tysięcy "upadłych kobiet", jak Kościół nazywał panny z dziećmi. Przy okazji sierpniowej wizyty papieża Franciszka w Irlandii znów wróciła dyskusja nad nieludzkim traktowaniem kobiet i dzieci w katolickich instytucjach wspieranych przez państwo.

Źródła: www.reuters.comwww.rte.iewww.independent.ie

poniedziałek, 22 października 2018

Od 10 do 15 procent polskich księży katolickich ma dzieci - wynika z badań prof. Józefa Baniaka. Jednak dzieci księży to wciąż w Polsce temat tabu, nie tylko dla Kościoła.

Ukazała się właśnie książka Marty Abramowicz Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica, zawierająca rozmowy z dziećmi księży katolickich. Autorka mówi, że bardzo trudno było do nich dotrzeć, bo wokół tego tematu panuje zmowa milczenia, nie tylko wśród księży, ale również wśród parafian. Dla Kościoła problem pojawia się wtedy, gdy prawda wychodzi na jaw i wierni się burzą. Jeśli wszystko jest po cichu, wtedy jest w porządku, mówi Abramowicz. 

Nigdy nie powiedziałem do niego: tato

Dzieci księży

Historie dzieci księży pokazują ludzkie dramaty. Np. Jacek był wychowywany przez matkę i dziadków.  Boli mnie, że ojciec wybrał Kościół, mówi Jacek, dzisiaj już dorosły mężczyzna. Może gdyby nie celibat, bylibyśmy razem? Nigdy nie powiedziałem do niego: tato. Jest dla mnie kolegą, partnerem biznesowym, doradcą. Nie rozmawiamy na tematy osobiste. 

Jacek opowiada, że poznał drugie życie księży: Jak ksiądz małolatom z chórku stawiał piwo, a potem z dziewczynami zamykał się w pokoju. Najlepszy przyjaciel ojca, zakonnik, gej, poszedł z młodymi chłopakami, zrobili mu zdjęcie, szantażowali i płacił. Do mnie też startował jeden seminarzysta. Rękę na kolanku kładł, mówił "potrzebuję cię" i był tak napalony, że musiałem przed nim uciekać.

Jak normalni faceci mają wytrzymać bez seksu całe życie?, zastanawia się Jacek. Nic dziwnego, że potem im odbija. Idą do seminarium i myślą, że ich fantazje znikną przy Bogu, że ich to uleczy. A wystarczą podstawy genetyki, żeby wiedzieć, że to niemożliwe.

Natury nie da się oszukać

Prof. Józef Baniak
Prof. Józef Baniak: biskupi wiedzą, ale się nie przyznają

Jeśli zakazujemy człowiekowi realizacji jego naturalnej seksualności, zaczynają się kłopoty, mówi prof. Józef Baniak, socjolog religii z UAM. Podkreśla, że człowiek jest bytem społecznym i bez innych ludzi, także w wymiarze związków emocjonalnych, nie potrafi normalnie funkcjonować. Zakaz życia w małżeństwie i rodzinie wywołuje u wielu księży zaburzenia osobowości. 

Potrzeba legalnego związku z kobietą i posiadania dzieci to dla księży katolickich tylko sfera marzeń. A więc żyją w konkubinatach, małżeństwach nieformalnych. Wiedzą o tym biskupi, ale do tej wiedzy się nie przyznają. Wyniki prowadzonych od trzydziestu lat badań prof. Baniaka pokazują, że 60 proc. polskich księży pozostaje w związkach z kobietami, a 10–15 proc. ma z nimi dziecko (link). Wielu tych księży cierpi, bo nie respektując celibatu, łamią przysięgę - ale popęd płciowy lub chęć posiadania żony i rodziny są silniejsze.

Zmusić Kościół do reakcji

Ukryte dzieci Boga

Problem dzieci księży nie jest specyficzny dla Polski - istnieje w wielu krajach, w których działa Kościół katolicki. W Niemczech w 2004 r. ukazała się książka „Gottes heimliche Kinder” (Ukryte dzieci Boga), w której dzieci księży opowiadają o swoim losie, o upokorzeniach, zagubieniu, walce o uznanie i tęsknocie za ojcem. Najbardziej pragną przestać się już wstydzić i ukrywać.

Szacuje się, że spośród 17 tys. księży w Niemczech aż 9 tys. żyje w ukrytych związkach z kobietami. Z tych związków narodziło się około 3000 dzieci - ojcowie zwykle wypierają się ich, a władze niemieckiego Kościoła akceptują tę sytuację i pozostawiają matki z dziećmi samym sobie. Olivier, syn księdza, przełamał wstyd i publicznie ujawnił swojego ojca: Chciałbym nie tyle mojego ojca zmusić do reakcji, co przede wszystkim Kościół z jego hipokryzją. Chcę mu uświadomić cierpienia wszystkich dzieci i kobiet księży.

Wizerunek Kościoła ważniejszy niż dobro dzieci

Artur Nowak
Artur Nowak: żeby nie było zgorszenia

Oferta biskupów dla księży ojców jest jasna: możesz dalej być księdzem, ale dziecka musisz się wyrzec, mówi prawnik Artur Nowak, współautor książki Żeby nie było zgorszenia. To oferta bezduszna i nieludzka. Kościoła nie obchodzą ani dzieci księży, ani matki tych dzieci. Co powiedział bp Marian Gołębiewski matce dziecka spłodzonego przez księdza Wal­de­ma­ra Ir­ka? Tyl­ko ty­le, że po śmier­ci księ­dza Ir­ka „nic dla niej nie ma”. 

Zdaniem Artura Nowaka, problem dzieci duchownych pokazuje, że dla Kościoła własny nieskazitelny wizerunek jest znacznie ważniejszy niż dobro dzieci. Biskupom zależy jedynie na tym, aby informacje o dzieciach księży i związkach księży z kobietami nie przedostawały się do mediów i nie bulwersowały opinii publicznej.

Wszyscy jesteśmy winni

Marta Abramowicz
Marta Abramowicz: dzieci księży to nasza wspólna tajemnica

W katolickim społeczeństwo kobieta wychowująca dziecko księdza uwa­ża­na jest za dziw­kę, któ­ra uwio­dła du­chow­nego. Ska­zu­je się ją - i jej dziec­ko czy dzie­ci - na ży­cie na mar­gi­ne­sie.

Mężczyznę się oczyszcza z grzechów, a kobieta jest winna, mówi Marta Abramowicz. Ona ściągnęła "hańbę" na księdza, ona jest przyczyną zgorszenia. Tak sądzą głównie ludzie wierzący i związani z Kościołem, ale również osoby mniej religijne mają swój udział w podtrzymywaniu tego przekonania, kiedy milczą i nie chcą dostrzegać problemu.

Wielu z nas dla świętego spokoju posyła dzieci na religię i wpuszcza księży po kolędzie, lecz milczy na temat dzieci porzucanych przez ich ojców w sutannach. Bo takie są normy we wspólnocie, w której żyjemy, mówi Marta Abramowicz. Dlatego podtytuł jej książki brzmi Nasza wspólna tajemnica.

Źródła: www.wysokieobcasy.pl, wiadomosci.wp.pl, www.newsweek.pl, krytykapolityczna.pl, www.buecher.de

niedziela, 21 października 2018

Ogromna większość Polaków uważa, że Kościół katolicki w Polsce powinien ponosić finansową odpowiedzialność za przestępstwa na dzieciach, popełnianie przez duchownych - wynika z najnowszego sondażu. 

Sondaż przeprowadzony dla "Faktów" TVN i TVN24 wykazał, że 80 procent badanych chce, aby Kościół odpowiadał za przestępstwa pedofilskie księży: 63 procent odpowiedziało "zdecydowanie tak", a 17 procent "raczej tak".

13 procent ankietowanych nie chce finansowej odpowiedzialności Kościoła - 6 procent wybrało odpowiedź "zdecydowanie nie", a 7 procent "raczej nie". Również 7 procent osób odpowiedziało, że nie ma zdania w tej sprawie. 

Sondaż - czy Kościół powinien płacić za przestępstwa pedofilskie księży

Sondaż przeprowadzono po tym, gdy sąd przyznał kobiecie gwałconej i więzionej w dzieciństwie przez księdza milion złotych i dożywotnią rentę, obciążając zapłatą zakon, do którego należał przestępca (link). To precedensowy wyrok, bo po raz pierw­szy or­ga­ni­za­cja koś­ciel­na po­niosła od­po­wie­dzial­ność za przes­tęp­stwa księ­dza.

Prof. Jan Hartman
Prof. Jan Hartman: przestępstwa seksualne księży nie są ich prywatną sprawą

Powiedziane zostało głośno i wyraźnie, że przestępstwa seksualne księży – jeśli popełniane są w kontekście relacji ksiądz–wierny – nie są ich „prywatną sprawą” i „prywatnym grzechem”, z którymi Kościół nie ma nic wspólnego i za które księża powinni odpowiadać wyłącznie jako osoby prywatne, komentował wyrok prof. Jan Hartman. Jego zdaniem, kiedy Kościół mówi o wyłącznej odpowiedzialności księdza, to stosuje linię obrony, która jest cyniczna i oburzająca moralnie.

Kościół nie chce płacić ofiarom księży pedofilów

Bp Tadeusz Pieronek
Bp Tadeusz Pieronek: sprawiedliwość postawiona na głowie

Do tej pory Kościół zdecydowanie bronił się przed wypłatą odszkodowań ofiarom przestępców w sutannach, a z ostatnich wypowiedzi księży i biskupów wynika, że nadal zamierza się bronić.

To byłoby po prostu niesprawiedliwe, mówi ks. Jacek Prusak, pytany o to, czy Kościół powinien płacić za przestępstwa osób duchownych. Dominikanin o. Paweł Gużyński uważa, że takie "automatyczne" rozszerzanie odpowiedzialności jest niesłuszne. Zdaniem biskupa Tadeusza Pieronka, finansowe obciążanie Kościoła oznaczałoby, że sprawiedliwość została postawiona na głowie

Źródła: fakty.tvn24.pl,  www.polityka.pl

Ksiądz Dariusz T. z Gorzowa uprawiał konopie indyjskie na plebanii, piekł ciasteczka z marihuaną, częstował nimi i sprzedawał narkotyki. Został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz zapłatę 3 tys. zł na rzecz Monaru.

Katolicki duchowny hodował co najmniej 20 sztuk krzewów konopi indyjskich w specjalnie przygotowanej szafie na terenie parafii. Wypiekał również ciasteczka z marihuaną - znaleziono u niego siedem takich ciasteczek. Ponadto został oskarżony o sprzedaż tabletek ecstasy i namawianie do składania fałszywych zeznań swojego znajomego.

Ksiądz Dariusz T.
Ks. Dariusz T., hodowca konopi indyjskich

Parafianie podzieleni

Jestem zszokowana. Nie mogę wprost uwierzyć, że to miało miejsce. Dobrze wiem, o jakiego księdza chodzi, bo sama często chodzę do kościoła, powiedziała jedna z parafianek, gdy prokuratura postawiła księdzu zarzuty. 

Inni parafianie twierdzą, że sprawę przesadnie nagłośniono, bo zamieszany jest w nią ksiądz. Mówią, że takie sytuacje zdarzają się też "normalnym ludziom". 

Wpadka i proces

32-letni ksiądz wpadł, ponieważ korzystając ze strony internetowej zamówił sprzęt, który umożliwiał założenie hodowli. Sam zakup takiego sprzętu nie jest nielegalny, dlatego policjanci czekali z interwencją na moment, kiedy na plebanii pojawi się już narkotyk. 

Ksiądz w trakcie procesu przyznał się do winy i chciał dla siebie tylko kary grzywny. Prokuratura  przychyliła się do tego, ale sąd nie wyraził zgody. Proces toczył się więc normalnym trybem. 

Ciasteczka z marihuaną
Ks. Dariusz T. piekł ciasteczka z marihuaną, częstował nimi
i sprzedawał narkotyki

"To ksiądz mówi społeczeństwu co jest dobre, a co złe"

W uzasadnieniu wyroku sędzia Elżbieta Wojtunik-Pachana powiedziała, że od kapłanów oczekuje się wyższych standardów moralnych:

Ksiądz Dariusz T. musi się powstrzymać od używania środków odurzających. W ocenie sądu wina księdza jest tutaj bezsporna i to, że Dariusz T. jest księdzem jest okolicznością obciążającą. To ksiądz mówi społeczeństwu co jest dobre, a co złe. Dlatego też normy moralne tych osób powinny być wyższe. Dlatego też kara więzienia w zawieszeniu jest jak najbardziej sprawiedliwa.

Źródła: gorzow.eska.pl, gazetalubuska.pl

Ksiądz Roman Kramek, skazany w USA w 2005 r. za napaść seksualną na 17-latkę, został zawieszony 20 października 2018 r., a więc trzynaście lat po wyroku i trzy dni po tym, gdy tę sprawę ujawniły media.

17 października portal OKO.press, a za nim inne media, opublikowały informacje o tym, że skazany za napaść seksualną ksiądz Roman Kramek od 2009 roku jest proboszczem we wsi Orzechowo na Warmii (link). Ujawniono też, że jego sprawę tuszowało trzech arcybiskupów warmińskich, nie powiadamiając Watykanu, choć mieli taki obowiązek.

Film pokazujący historię Romana Kramka i jej tuszowanie

Po nagłośnieniu przez media sprawy księdza Romana Kramka kuria Archidiecezji Warmińskiej napisała, że arcybiskup Józef Górzyński podjął decyzję o skierowaniu sprawy do Kongregacji Nauki Wiary, co wiąże się z jednoczesnym zawieszeniem ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską, o co poprosił także ks. Roman K. 

Czy papież usunie arcybiskupów tuszujących sprawę ks. Kramka?

To kolejny przykład pokazujący, że polscy biskupi nie przestrzegali zasad określonych już w 2001 r. przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary Josepha Ratzingera, a podpisanych przez Jana Pawła II, komentuje Marek Lisiński, prezes Fundacji „Nie lękajcie się”, wspierającej ofiary kościelnej pedofilii.

Lisiński nie wierzy, że po powrocie ks. Romana Kramka do Polski arcybiskup warmiński nie wiedział o jego wyroku. Tuszowanie tej sprawy przez arcybiskupów warmińskich powinno być zgłoszone papieżowi Franciszkowi. Może ich usunąć z funkcji, podobnie jak zrobił to z biskupami chilijskimi.

Źródło: oko.press

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67