Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
RSS
sobota, 20 października 2018

Film "Kler" to część strategii przemyślanej propagandy przeciwko Polsce - uważa watykański kardynał Gerhard Müller. Hierarcha przemawiał w polskim Senacie podczas Międzynarodowego Kongresu Ruchu "Europa Christi".

Są tacy, którzy chcą zniszczyć tożsamość przez wzbudzenie nieufności, podzielenie na grupy ideologiczne, mówił kardynał. Porównał dzisiejszą sytuację w Polsce do hitleryzmu w Niemczech, kiedy to naziści też budowali kampanie nienawiści opierając się na fałszywych stereotypach.

Kard. Gerhard Müllerk
Kardynał Gerhard Müller: "Kler" niczym nazistowska kampania

To nie jest atak tylko na Polskę, ale to jest atak na Kościół katolicki. A Polska ma być przykładem, w jaki sposób przemocą następuje dechrystianizacja Europy, powiedział kard. Gerhard Müller. Nie wyjaśnił jednak, kto stoi za tym atakiem i nie podał żadnych przykładów przemocy, która jego zdaniem stosowana jest w Polsce przeciwko chrześcijaństwu.

Krytykowany przez watykańskiego kardynała film "Kler" Wojciecha Smarzowskiego pokazuje rozmaite patologie w polskim Kościele katolickim oraz trwałość układu Kościoła i państwa, który gwarantuje duchowieństwu liczne przywileje, a często nawet bezkarność. Pokazuje również bierność społeczeństwa wobec kościelnych przestępstw i nadużyć.

Müller pobłażliwy dla kościelnych patologii

Kardynał Gerhard Müller był wcześniej biskupem Ratyzbony i szefem Kongregacji Nauki Wiary (dawniej Świętego Oficjum, czyli Inkwizycji) strzegącej czystości doktryny katolickiej. Mianował go poprzedni papież Benedykt XVI, a w 2017 roku Franciszek nie powołał go na kolejną kadencję.

W 2012 roku organizacja SNAP, zrzeszająca ofiary księży pedofilów, skrytykowała mianowanie Müllera na prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Przypomniała, że Müller przywrócił do posługi kapłańskiej księdza Petera Kramera skazanego za przestępstwa pedofilskie, przenosząc go do innej parafii bez informowania jej o przeszłości księdza i ciążącym na nim zakazie kontaktów z dziećmi i młodzieżą.

Ksiądz Georg Ratzinger
Ksiądz Georg Ratzinger nie reagował
na przemoc wobec dzieci.
Bronił go Gerhard Müller

Gerhard Müller zasłynął również jako żarliwy obrońca księdza Georga Ratzingera, brata papieża Benedykta XVI, który przez trzydzieści lat kierował ratyzbońskim chórem diecezjalnym. Według raportu diecezji w Ratyzbonie z 2017 roku, w chórze skrzywdzono ponad 500 chłopców, a Georg Ratzinger nie reagował na ich molestowanie, bicie i gło­dze­nie. Ra­port stwier­dza rów­nież, że Ger­hard Mül­ler po­no­si "oczy­wis­tą od­po­wie­dzial­ność za stra­te­gicz­ną, orga­ni­za­cyj­ną i ko­mu­ni­ka­cyj­ną sła­bość" re­ak­cji Koś­cio­ła na te nad­uży­cia.

W 2016 roku ofiary francuskiego księdza pedofila Bernarda Preynata oskarżyły kard. Philippe Barbarina i kard. Gerharda Müllera o niezgłoszenie wymiarowi sprawiedliwości przestępstw pedofilskich ks. Preynata. Proces w tej sprawie jeszcze się nie zakończył.

Źródła: www.niedziela.pl, en.wikipedia.orgwww.liberation.fr, wyborcza.pl

Uczeń piątej klasy Katolickiej Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Gorzowie został pobity w szkole przez rówieśnika. Stojący obok nauczyciel i ksiądz nie zareagowali. Chłopiec doznał uszkodzenia kręgów szyjnych.

Katolicka Szkoła Podstawowa im. św. Jana Pawła II w Gorzowie Wielkopolskim
Emblemat szkoły

Do pobicia doszło 4 października, na korytarzu szkoły. Jeden z uczniów, Adam, podczas przerwy rzucił się na swojego kolegę Filipa i prawie go udusił. Obok stali nauczyciel i ksiądz, ale w ogóle nie zareagowali. Natomiast dyrektor szkoły powiedziała Filipowi, że jest winnym całej sytuacji. Według relacji matki jednego z uczniów, szkoła nie dopełniła procedur: nie zawiadomiła rodziców pobitego ucznia, pogotowia ani policji.

11-letni Filip sam wrócił do domu i dopiero jego matka zawiozła go do szpitala, gdzie zdiagnozowano uszkodzenie kręgów szyjnych. Chłopiec musi nosić kołnierz ortopedyczny.

Demoralizacja w szkole katolickiej?

Jeszcze tego samego dnia matka Filipa złożyła zawiadomienie na policji. Sprawa została przekazana do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Gorzowie, informuje Mateusz Sławek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. 

Jan Paweł II
Portret patrona szkoły

Sprawa wobec 11-letniego Adama będzie toczyła się pod kątem demoralizacji, mówi rzeczniczka sądu Lidia Wieliczuk. Sędzia prowadzący sprawę zapoznaje się z aktami.

Kary w takiej sprawie mogą być różne: upomnienie chłopca, zobowiązanie do zmiany postępowania albo ustanowienie nadzoru odpowiedzialnego rodzica lub opiekuna. Ponadto możliwe jest ustanowienie nadzoru organizacji społecznej lub kuratora, a nawet skierowanie do instytucji o charakterze wychowawczym. 

Nie ma informacji, aby w związku z tą sprawą policja lub kuratorium badały nieprawidłowości w katolickiej szkole, takie jak niewłaściwe zachowanie wychowawców lub niedopełnienie obowiązujących procedur.

Źródło: gorzowianin.com

piątek, 19 października 2018

Jeden rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata - taką karę sąd wymierzył księdzu, który prowadząc samochód śmiertelnie potrącił młodego strażaka. 

Wypadek wydarzył się 20 września 2016 roku na drodze w miejscowości Strzegowo na Mazowszu. Dwudziestoletni Karol Prusakiewicz, strażak OSP, oraz jego dwaj koledzy jechali oplem vectrą i zatrzymali się, widząc kierowcę przy popsutym samochodzie. Wyszli z auta, żeby mu pomóc. Wtedy szybko nadjechało renault megane prowadzone przez księdza. Według relacji kolegów Karola, jeden z nich został lekko muśnięty przez renault, natomiast Karol "wyleciał w górę" na dwa metry. Młody strażak doznał poważnych obrażeń i po ośmiu miesiącach w śpiączce zmarł. 

Ksiądz: jestem niewinny

Ksiądz przed sądem
Ksiądz, który śmiertelnie potrącił 20-latka nie przyznał się do winy

Prokurator zarzucił kierowcy renault, że nie  zachował wystarczającej ostrożności na drodze. Ksiądz nie przyznał się do winy. Przed sądem podkreślał, że było ciemno i padała mżawka. Zapewniał, że nie przekroczył prędkości, nie używał telefonu i był trzeźwy. 

Kiedy zorientowałem się, że coś jest nie tak, gwałtownie skręciłem w prawą stronę, żeby nie uderzyć w samochód, opowiadał duchowny. Wjechałem w rów, uderzyłem w drzewo, a po drodze, jeszcze wtedy nie wiedziałem, ale będąc w rowie… Karol był w rowie i stało się.

Powiedział, że po wypadku próbował reanimować poszkodowanego, a później kontaktował się telefonicznie z jego rodziną.

Matka strażaka: nękanie psychiczne

Matka zmarłego strażaka zeznała, że ksiądz po wypadku telefonował do niej, ale odbierała to jako nękanie psychiczne, ponieważ wciąż powtarzał, że to Karol był winny, bo stanął na drodze. Ksiądz mówił, że przez Karola ma popsuty samochód. Nie było to dla niej pocieszeniem ani wsparciem. Opowiedziała również o spotkaniu z księdzem:

Przyjechał do mnie, wszedł, byłam spokojna i opanowana, bo myślałam, że rozmawiam z księdzem z powołania, ale niestety w samym progu pełne rozczarowanie. Zapytałam, jak ksiądz zamierza pomóc teraz temu chłopakowi stanąć na nogi. Usłyszałam: „A co pani oczekuje ode mnie górę pieniędzy?”

Zeznała, że z inicjatywy księdza wpłynęło łącznie 3200 zł na pomoc dla jej syna (ksiądz twierdzi, że było to 10 tys.), ale koszty leczenia i rehabilitacji wyniosły kilkadziesiąt tysięcy złotych. Musiała pożyczać pieniądze. Powiedziała przed sądem, że od księdza oczekiwała wsparcia duchowego i przeprosin, ale ich nie otrzymała.

Wina i kara

16 października 2018 roku Sąd Rejonowy w Mławie uznał księdza za winnego i skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Wymierzył mu również grzywnę w wysokości dwóch tysięcy złotych. 

Ksiądz i jego obrońca nie wykluczają apelacji, ale z wyrokiem nie zgadza się również matka zmarłego strażaka. Przed sądem domagała się dla sprawcy kary dwóch lat bezwzględnego więzienia. Będę składać odwołanie, powiedziała po ogłoszeniu wyroku. Pojadę też do biskupa. Nie spocznę i będę bronić mojego dzieciaka.

Źródła: www.radio7.pl, naszciechanow.pl

czwartek, 18 października 2018

Polski ksiądz Roman Kramek kilkanaście lat temu został skazany w USA za napaść seksualną na 17-letnią dziewczynę. Po deportacji do Polski pracował z młodzieżą. Od 2009 roku jest proboszczem w warmińskim Orzechowie.

W 2002 roku 17-letnia Amy z miasta New Britain została zgwałcona przez taksówkarza. Odwiedził ją w domu ksiądz Roman Kramek, oferując dziewczynie pomoc terapeutyczną. Amy zeznała później na policji, że ksiądz ją zgwałcił.

Seks jako terapia

Polski duchowny wyjaśniał, że dziewczyna nie stawiała oporu, choć nie powiedziała „tak”. Wydawała się obojętna i nie byłem pewien, czy to z powodu stanu jej umysłu, czy leków, mówił katolicki duchowny.

Powiedział, że stosunek z dziewczyną  traktował jako metodę terapeutyczną, która miała pomóc jej zapomnieć o złych doświadczeniach napastowania seksualnego w przeszłości. Ksiądz Roman Kramek tłumaczył: Chciałem pokazać jej, że stosunek seksualny z mężczyzną może być przyjemny.

Niska kara i deportacja do Polski

Ksiądz Roman KrameK
Ks. Roman Kramek od 2009 roku jest proboszczem we wsi Orzechowo na Warmii

Zgodnie z prawem stanowym, psychoterapeuci ani osoby duchowne nie mogą uprawiać seksu z osobami, którym pomagają, pisał dziennik "The New York Times", który zamieścił artykuł w sprawie polskiego księdza.

Sąd skazuje Romana Kramka na 9 miesięcy więzienia i jest to minimalny wymiar kary za napaść seksualną drugiego stopnia. Sędzia Susan B. Handy tłumaczy, że wydała wyrok w ramach ugody, aby zamknąć sprawę i oszczędzić Amy dalszych upokorzeń.

Kramek zaakceptował ugodę, przyznając się w ten sposób do zarzucanego mu przestępstwa. W przeciwnym razie rozpocząłby się proces, w którym ksiądz zostałby osądzony przez ławę przysięgłych. Groziłoby mu do dziesięciu lat więzienia.

Roman Kramek wyszedł z więzienia w 2005 roku i od razu został deportowany do Polski, gdzie kontynuował posługę duszpasterską. Portal OKO.press ustalił, że sądowy wyrok ciążący na księdzu Romanie Kramku ukrywali przed Watykanem trzej warmińscy arcybiskupi: Edmund Piszcz, Wojciech Ziemba i Józef Górzyński. 

Wsparcie arcybiskupów

Arcybiskup Edmund Piszcz za pośrednictwem swojego rzecznika bronił księdza Kramka i podjudzał wiernych przeciwko jego ofierze. Ukrywał przed Watykanem występek księdza. Urzędujący od 2006 roku arcybiskup Wojciech Ziemba zignorował wyrok amerykańskiego sądu, który zabronił Kramkowi nienadzorowanych kontaktów z dziećmi i młodzieżą. Obecny arcybiskup Józef Górzyński odpowiada za to, że ksiądz Kramek do dziś jest proboszczem parafii, udziela spowiedzi, opiekuje się ministrantami i prowadzi rekolekcje.

Edmund Piszcz, Wojciech Ziemba, Józef Górzyński
Arcybiskupi, na których mógł liczyć ks. Roman Kramek:
Edmund Piszcz, Wojciech Ziemba, Józef Górzyński

W rozmowie z dziennikarzem po mszy w warmińskim Orzechowie ksiądz Kramek przedstawił swoją wersję wydarzeń: Ja się nie przyznałem, ja przyjąłem ugodę. Gdyby powiedzieli, że miałem stosunek z żyrafą, to też bym się przyznał. Adwokat powiedział mi: "Albo się zgodzisz, albo przez następne kilka lat będziesz czekał na proces". A ja nie miałem pieniędzy! Ksiądz Roman Kramek przekonywał, że nie udowodniono mu żadnego gwałtu.  

Ksiądz Kramek jako ofiara systemu

Miasto New Britain to duże skupisko Polaków. Gdy Kramkowi postawiono zarzuty, polscy parafianie utworzyli komitet "Polska Braterska Pomoc", by zbierać pieniądze na kaucję i adwokata dla księdza. Proboszcz Paul Wysocki zgwałconą dziewczynę nazwał zdzirą i mówił, że Kramek mógł zostać wrobiony w gwałt.

Wielu parafian też tak sądziło. Polacy szeptali przy mnie, gapili się, wskazywali mnie palcami, dręczyli moją babcię, opowiadała dziennikarce. Niedługo po zajściu dziewczyna zostaje zwolniona ze sklepu, w którym pracowała. Spodziewałam się, że to ja zostanę obwiniona, bo w polskiej tradycji księża są jak święci. Nie robią niczego złego. Później Amy samookalecza się, trafia na oddział psychiatryczny, bierze leki. Jest wierząca i modli się za księdza Kramka.

Lekarka Lucyna Kołakowski, która zainicjowała "Polską Braterską Pomoc", ma wyrobione zdanie w tej sprawie: Ksiądz jest ofiarą systemu, w trudnym dla Kościoła czasie.

Źródła: oko.press, www.nytimes.com

- aktualizacja z 21.10.2018 -

Trzy dni po nagłośnieniu przez media sprawy księdza Romana Kramka, a trzynaście lat po wyroku za napaść seksualną, arcybiskup Józef Górzyński zawiesił ks. Kramka i skierował sprawę do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary (link).

wtorek, 16 października 2018

Kobieta, którą w dzieciństwie gwałcił i więził ksiądz Roman B., dostała milion złotych odszkodowania oraz zaległą rentę. Zapłaciło Towarzystwo Chrystusowe, do którego należał skazany duchowny. Zakon musiał wykonać wyrok sądu, jednak będzie starał się o kasację.

Krzysztof Wyrwa
Prawnik chrystusowców Krzysztof Wyrwa: wykonujemy wyrok, ale się z nim nie zgadzamy

To precedensowy wy­rok w te­go ty­pu spra­wach. Po raz pierw­szy uzna­no, że or­ga­ni­za­cja koś­ciel­na po­no­si od­po­wie­dzial­ność cy­wil­ną za przes­tęp­stwa księ­dza pe­do­fi­la. Chrys­tu­so­wcy nie go­dzi­li się z tym, ale prze­gra­li w pro­ce­sie ape­la­cyj­nym. Wciąż wal­czą - za­po­wie­dzie­li wnio­sek do Są­du Naj­wyż­sze­go o ka­sa­cję, ale nie zwal­nia to ich od wy­ko­na­nia pra­wo­moc­ne­go wy­ro­ku.

Przekazali więc ofierze księdza pedofila milion złotych z odsetkami oraz zaległe renty. Kolejne renty w wysokości 800 zł mają do niej trafiać na bieżąco. Wykonujemy wyrok, ale nadal się z nim nie zgadzamy, powiedział pełnomocnik chrystusowców mec. Krzysztof Wyrwa. Dodał, że zakon nie miał tylu pieniędzy i musiał wziąć pożyczkę.

Odpowiedzialność pracodawcy

W uzasadnieniu wyroku sąd powołał się na  430 artykuł kodeksu cywilnego, który mówi, że pracodawca jest odpowiedzialny za czyny pracownika popełniane w ramach obowiązków zawodowych. Sąd wskazał, że ksiądz Roman B. ze Stargardu wykorzystał swoją pozycję zawodową: poznał 13-letnią dziewczynkę na lekcji religii, zapraszał na plebanię, a więc do „miejsca służbowego”. 

Jedliśmy obiad ze wszystkimi księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju, opowiada dziś ofiara księdza. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie reagował. Księża się nie dziwili, że śpię u niego. Później Roman B. przetrzymywał nastolatkę w mieszkaniu i przez kilkanaście miesięcy brutalnie gwałcił. W tym czasie zabierał ją m.in. na pielgrzymki, co również nie budziło podejrzeń innych duchownych.

W 2010 roku gwałciciel w sutannie został skazany na cztery lata pozbawienia wolności. W więzieniu regularnie odwiedzał go zakonny przełożony. Gdy ks. Roman B wyszedł na wolność, znalazł schronienie w siedzibie swojego zakonu, gdzie odprawiał msze i pisywał do dzieci na Facebooku. Księdzem i zakonnikiem przestał być dopiero niedawno, gdy tematem zainteresowały się media.

Czy ruszy lawina pozwów przeciwko Kościołowi?

Po sądowym wyroku nakazującym Towarzystwu Chrystusowemu wypłatę odszkodowania rzecznik Episkopatu nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy Kościół obawia się lawiny pozwów składanych przez ofiary księży pedofilów. 

W polskim prawie nie ma systemu precedensowego (czyli jeden wyrok nie przesądza o tym, że wyroki w podobnych sprawach również będą podobne), ale zdaniem prof. Ewy Łętowskiej ten wyrok może mieć spore znaczenie. Argumenty zawarte w jego uzasadnieniu mogą bowiem być przywoływane w innych podobnych sprawach. Ewa Łętowska ma nadzieję, że sądy będą to robić.

Biskup Tadeusz Pieronek ma natomiast nadzieję, że tak nie będzie. Odpowiedzialność zbiorowa to faszystowska zasada, powiedział hierarcha. Jego zdaniem, sądowy wyrok nakazujący chrystusowcom wypłacenie odszkodowania oznacza, że sprawiedliwość została postawiona na głowie

Źródło: wiez.com.pl, wiadomosci.gazeta.pl

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67