Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
RSS
piątek, 21 września 2018

Preambuła Konstytucji RP powinna zostać zastąpiona dziesięcioma przykazaniami - proponuje w petycji do Senatu działacz PiS z Podkarpacia. 

Preambuła Konstytucji RP z 1997 roku, która powstała w wyniku porozumienia różnych ugrupowań politycznych, mówi o obywatelach „zarówno wierzących w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielających tej wiary". Jest ona zbędna - uważa Andrzej Głaz z PiS, wójt gminy Tuszów Narodowy na Podkarpaciu - a zamiast niej wystarczyłoby dziesięć przykazań. Swoją propozycję uzasadnia w ten sposób: Dekalog to fundament życia jednostek, społeczeństw i narodów, jego przykazania chronią człowieka przez niszczącą siłą egoizmu, nienawiści i fałszu. (...) Istotne jest więc, aby w tych czasach stanowił on podstawę praw i działań każdego z nas.

Zgodnie z obowiązującą procedurą, petycja do Senatu z propozycją wprowadzenia Dekalogu do ustawy zasadniczej zostanie rozpatrzona przez Komisję Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Szef tej komisji Robert Mamątow z PiS uważa jednak, że petycja zostanie odrzucona. Poza tym nie jesteśmy dobrym adresatem petycji, bo obecnie nie ma większości potrzebnej do zmiany Konstytucji RP, mówi senator.

Dekalog na ścianach szkół

Dekalog - szkoła - Tuszów Narodowy
Z inicjatywy wójta gmina Tuszów Narodowy wydała ponad 15 tys. zł na tablice z dekalogiem, umieszczone na budynkach wszystkich szkół w gminie

Podkarpacki działacz PiS już kilka miesięcy temu zasłynął z promocji dziesięciu przykazań. Z pominięciem Dekalogu można wychować tylko zbrodniarzy i bandytów. Tak wójt Tuszowa Narodowego uzasadnił wydanie ponad 15 tysięcy złotych z budżetu gminy na tablice z dekalogiem, które umieścił na budynkach wszystkich szkół w gminie. Zdaniem wójta, dla tych, którzy się z tym nie zgadzają nie powinno być miejsca na polskiej ziemi.

Sprawą zainteresowała się fundacja Wolność od Religii. Nie otrzymała od wójta odpowiedzi na pytanie o to, w jakiej formie prawnej zostały podjęte decyzje o sfinansowaniu i umieszczeniu tablic. Zdaniem fundacji, tablice powinny zostać usunięte, gdyż ich umieszczenia na murach szkół publicznych narusza określone w Konstytucji, a także aktach prawa międzynarodowego i krajowego, zasady niedyskryminacji, a także rozdziału Kościoła od państwa, jak również powinność bezstronności religijnej i światopoglądowej organów władzy publicznej.

Kurator Małgorzata Rauch z Podkarpackiego Kuratorium Oświaty poinformowała w odpowiedzi, że nie znajduje podstaw do podjęcia działań nadzorczych w sprawie tablic.

Źródła: www.rp.pl, www.polsatnews.pl

Do 2 października odroczył sąd apelacyjny w Poznaniu ogłoszenie wyroku w sprawie miliona złotych odszkodowania dla ofiary księdza pedofila Romana B.

Sąd - rozprawa - kościelna pedofilia
Sąd apelacyjny: odroczenie wyroku w sprawie odszkodowania dla ofiary księdza pedofila.


Sąd rozpatrywał 20 września apelację od wyroku w sprawie kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego. W pierwszej instancji sąd przyznał jej milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty. Zapłacić miałoby Towarzystwo Chrystusowe. W uzasadnieniu wyroku sąd zaznaczył, że Roman B. „wykorzystał swoją pozycję zawodową jako ksiądz”, gdyż poznał dziewczynkę na lekcji religii, a później zapraszał na plebanię, czyli do „miejsca służbowego”. 

Ten wyrok uznano za przełomowy, bo do tej pory sądy w Polsce oddalały roszczenia finansowe wobec Kościoła w sprawach przeciwko pedofilom w sutannach. Chrystusowcy wnieśli jednak apelację, a na wczorajszej rozprawie sąd ocenił, że sprawa ma charakter skomplikowany i odroczył ogłoszenie wyroku o dwa tygodnie. Zdaniem niektórych komentatorów może to oznaczać, że rosną szanse strony kościelnej na wygranie apelacji.

„Będą naciski, by ofiara nie dostała ani grosza”

Pikieta - stop pedofilii w Kościele
Pikieta solidarności z ofiarami księży pedofilów


Przed budynkiem sądu apelacyjnego zebrała się pikieta z transparentami „Stop pedofilii w Kościele” i „Zły dotyk boli całe życie”. Czy wyrok będzie utrzymany? Nie mam wielkiej wiary, bo to byłby precedens, mówił jeden z pikietujących Kuba Kapral. Ale jest nadzieja, że sądy są jeszcze w Polsce niezawisłe i uda się utrzymać ten wyrok. Dodał, że liczy się z naciskami Kościoła na sąd. Podkreślił, że trzeba głośno mówić o tym, iż problem pedofilów w sutannach wciąż pozostaje nierozwiązany.

Wyrok będzie niekorzystny dla jednej ze stron, więc sprawa trafi pewnie do Sądu Najwyższego. A tam bez wątpienia będą naciski kościelnych hierarchów, by wyrok uwalić. Aby ofiara nie dostała grosza, a Kościół czuł się bezkarny, przekonywał inny uczestnik pikiety, Michał Walkowiak. Tłumaczył, że chce okazać wsparcie ofiarom księży pedofilów i dlatego przyszedł przed budynek sądu. Mówił, że Polacy są zdegustowani postawą hierarchów, którzy wciąż tuszują pedofilię swoich podwładnych.

Nie może być tak, że wina zawsze spada na bezbronne dzieci, a nigdy na Kościół, mówiła Aleksandra Różańska. Wyraziła przekonanie, że sąd apelacyjny utrzyma wyrok, gdyż jej zdaniem ma on jasną sytuację po uzasadnieniu sądu pierwszej instancji. Ksiądz jest sługą i pracownikiem Kościoła. To Kościół wytypował go do pełnienia roli katechety, czyli powinien ponosić konsekwencje.

Źródło: poznan.wyborcza.pl

11:00, free.mind
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 września 2018

Dziennikarz Tomasz Sekielski pracuje nad reportażem o pedofilii w polskim Kościele katolickim. Pieniądze na realizację filmu zbiera w internecie, bo polskie stacje telewizyjne odmówiły finansowania projektu.

Ludzie mówili mi: "rozumiesz, takie czasy, taka sytuacja", opowiada Tomasz Sekielski  o rozmowach z różnymi stacjami telewizyjnymi. Klepali mnie po plecach, życzyli powodzenia i... odmawiali finansowania. Przy takich wpływach, jakie ma Kościół w Polsce, także tych politycznych, dla nich to niewygodny temat. Te wpływy, zdaniem Sekielskiego, jeszcze bardziej się umocniły ze względu na to, jaka partia rządzi dziś w Polsce. Nie wszyscy chcą się więc wikłać w taką tematykę.

W tej sytuacji twórca filmu sam zbiera pieniądze na swój projekt, korzystając z internetowej platformy Patronite.pl. Zebrał już ponad 220 z 300 tysięcy złotych, potrzebnych na dokończenie reportażu. Dzięki Patronite prace są na bieżąco spokojnie finansowane. Jestem szalenie zadowolony z odzewu, z jakim spotkał się mój apel, mówi dziennikarz. Z tych pieniędzy opłacane są ekipy zdjęciowe i praca redakcji, która weryfikuje zebrane materiały i zeznania świadków.

Nagrywamy wywiady z ofiarami księży, mówi Sekielski. Chcę, żeby wszystkie osoby w tym filmie wystąpiły ze swoją twarzą, żeby nie zarzucono mi, że wynająłem statystów, że to podstawione osoby, a mój film to nagonka na Kościół. To musi być wiarygodne.

Dziennikarz opowiada, że dzięki tym rozmowom dowiaduje się, jak funkcjonował w Kościele mechanizm zmowy milczenia i w jaki sposób tuszowano przestępstwa pedofilskie. Mówi, że spotkał już kilkadziesiąt osób skrzywdzonych przez katolickich duchownych. Dzięki nim poznaję nazwiska prawników, którzy obsługują Kościół i "załatwiają" sprawy pedofilskie. Wiem też, gdzie i jacy księża są przenoszeni. 

Twórca filmu zapewnia, że nie wahał się podjąć tego tematu, bo ma wrażenie, że Polacy dojrzewają do tego, aby poznać pełną prawdę na temat kościelnych przestępstw pedofilskich. Nie tylko poznać, ale wręcz zażądać od Kościoła, aby zaczął się uczciwie rozliczać z pedofilii.

Sekielski mówi, że jego dziennikarskie śledztwo jeszcze trochę potrwa i przewiduję, że reportaż o kościelnej pedofilii będzie miał premierę w marcu lub kwietniu 2019 roku. Skoro telewizje filmu nie chcą, więc reportaż nie pojawi się w żadnej polskiej stacji, natomiast będzie można go obejrzeć za darmo na YouTube.

Źródło: www.o2.pl

Ksiądz Łukasz P., wikary z Wielączy w woj. lubelskim, nagrywał dziewczynki w przymierzalniach i toaletach  - w Polsce i za granicą. Używał do tego nawet kamery przymocowanej do buta.

Kościół w Wielączy
Kościół w Wielączy,
gdzie posługę pełnił ks. Łukasz P.

W lecie 2017 roku ksiądz Łukasz P. spędzał wakacje w Chorwacji. Podczas zakupów w centrum handlowym w Splicie został przyłapany, gdy nagrywał telefonem rozbierającą się dziewczynkę w przymierzalni. Miejscowi policjanci zatrzymali duchownego. W jego laptopie i telefonie znaleźli kilkadziesiąt filmów nagrywanych z ukrycia w toaletach i przymierzalniach sklepów. Chorwacka policja przekazała je polskiej prokuraturze.

Księdzem Łukaszem P. zajęła się  Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Nagrania poddano pod ocenę biegłych, którzy orzekli, że jest to pornografia z udziałem dzieci. Przeszukano mieszkanie wikarego na plebanii - znaleziono tam kilka miniaturowych kamer, a także komputery i nośniki danych zawierające kilkaset zdjęć i filmów o charakterze pornograficznym z osobami niepełnoletnimi.

Zestresowany ksiądz

Księdzu postawiono zarzuty utrwalania nagiego wizerunku podstępem. Grozi mu za to do pięciu lat pozbawienia wolności. Duchowny przyznał się do winy. Tłumaczył się tym, że podglądanie pomaga mu radzić sobie ze stresem wywołanym ciężką pracą. 

Po analizie zgromadzonego materiału śledczy ustalili tożsamość osób nagrywanych przez księdza. Wytypowali około 20 poszkodowanych i wszystkie te osoby są małoletnie. Niektórzy rodzice złożyli już wnioski o ściganie i z tego powodu prokuratura chce wkrótce rozszerzyć zarzuty. 

Prokuratura ujawniła też, w jaki sposób ksiądz Łukasz P. nagrywał swoje filmy. Korzystał z kamer szpiegowskich, jedną miał nawet zamontowaną na czubku buta – podchodził do przymierzalni i wsuwał but pod zasłonę. Ukrywał również swoje kamery w damskich toaletach i pod prysznicami.

Ksiądz Łukasz P. jest obecnie pod dozorem policyjnym i nie może wyjeżdżać za granicę. W swojej parafii w Wielączy wikary był powszechnie lubiany i uważany za sympatyczną osobę. Pracował również z młodzieżą.

Źródła: wiadomosci.wp.pl, www.polsatnews.pl

wtorek, 18 września 2018

Kobiecie gwałconej w dzieciństwie przez katolickiego księdza sąd przyznał milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę. Zapłacić ma zakon, do którego należy ksiądz pedofil. To pierwszy taki wyrok w Polsce. Nie jest on jednak prawomocny, a zakon złożył apelację.

Do tej pory Kościół nie chciał płacić odszkodowań ofiarom klerykalnej pedofilii, skutecznie przekonując polskie sądy, że wyłączną odpowiedzialność ponoszą sami księża pedofile. Do zobowiązań finansowych Kościół nie może się poczuwać, odsyłamy do winowajcy, mówił sześć lat temu arcybiskup Józef Michalik, ówczesny przewodniczący Episkopatu. 

Kościół liczy, że ludzie zapomną

Prof. Józef Baniak
Prof. Józef Baniak: pozorowane działania Kościoła

Takie stanowisko Kościoła, zatrudniającego księży i zakonników we własnych strukturach należy uznać za błędne i niesprawiedliwe, komentuje prof. Józef Baniak, socjolog religii z UAM w Poznaniu. Jego zdaniem, jest to również stanowisko niemoralne i obłudne, ponieważ Kościół  jako pracodawca odpowiada za postępowanie i działania swoich pracowników - duchownych i świeckich. Ponosi też pełną odpowiedzialność za czyny pedofilskie i inne niemoralne zachowania księży i zakonników, dodaje prof. Baniak.

Profesor zwraca uwagę na pozorowane działania Kościoła w sprawie pedofilii. Przypomina, że biskup poznański dopiero pod naciskiem opinii publicznej i mediów uruchomił kościelną procedurę przeciwko księdzu, który gwałcił dziewczynkę. Jednak ksiądz nadal nie został usunięty ze stanu duchownego. Opóźnianie reakcji Kościoła w tej wstydliwej i trudnej moralnie dla niego sprawie jest raczej taktyczne i pozorowane, nastawione na przeczekanie. Z myślą, że ludzie o niej zapomną, mówi prof. Baniak

Władza idzie ręka w rękę z Kościołem

Prof. Monika Płatek
Prof. Monika Płatek: uderzenie Kościoła po kieszeni


Tylko uderzenie po kieszeni może zadziałać, komentuje prawniczka prof. Monika Płatek. Podkreśla, że Kościół odpowiada za to, co robi ksiądz, podobnie jak państwo odpowiada za postępowanie policjanta na służbie. 

Wydaje się, że milion złotych i 800 zł renty to dużo. Ale to nic, jeśli spojrzymy na dochody Kościoła, porównamy warunki życia ludzi Kościoła i ich ofiar, mówi prof. Płatek. Zwraca uwagę, że Kościół w Polsce nadal niechętnie walczy z pedofilią, nie podaje choćby liczby takich spraw, a władza idzie z Kościołem ręka w rękę.

Ruszyła lawina, której nikt nie zatrzyma

Marek Lisiński
Marek Lisiński: nie lękajcie się



Wszyscy mamy nadzieję, że sądy przyjrzą się teraz bardzo uważnie uzasadnieniu, które mówi, że Kościół jest współwinny zdarzeniu, mówi Marek Lisiński, założyciel Fundacji Nie Lękajcie Się. Do tej pory wszystkie procesy, które się toczyły, oddalały winę od Kościoła, skupiając się na sprawcy. 

Marek Lisiński wraca uwagę, że po precedensowym wyroku sądu wylała się fala hejtu na ofiarę księdza pedofila. Czy będziesz chciał od Kościoła złotówkę, czy milion, to i tak usłyszysz, że robisz to dla pieniędzy, a nie dla sprawiedliwości społecznej, mówi Lisiński. Jego zdaniem, to kolejny powód, dla którego bardzo wiele ofiar kościelnej pedofilii boi się głośno mówić o swojej sprawie.

Jednak, zdaniem założyciela antypedofilskiej fundacji, ruszyła lawina, której nikt już nie zatrzyma. 7 października w Warszawie spotykamy się na placu Trzech Krzyży, informuje Lisiński. Będziemy szli przez całe miasto. Będziemy protestować przeciwko pedofilii w ciszy i spokoju. Pokażemy twarze dzieci.

Źródła: www.tokfm.pl, poznan.wyborcza.pl, poznan.wyborcza.pl