Blog poświęcony nieszczęściom i szkodom związanym z działalnością Kościoła katolickiego
RSS
środa, 01 lutego 2017

W szkole doszło do dyskryminacji ze względów światopoglądowych – uznał wrocławski Sąd Apelacyjny w sprawie nauczycielki szykanowanej za to, że zdjęła krzyż w pokoju nauczycielskim. Szkoła musi wypłacić nauczycielce  5 tys. zł odszkodowania i przeprosić ją w lokalnej prasie.

Nauczycielka Grażyna Juszczyk
Nauczycielka Grażyna Juszczyk: 'Szykany były nie do zniesienia'

W 2013 roku w pokoju nauczycielskim Zespołu Szkół Sportowych w Krapkowicach zawieszono krzyż z inicjatywy księdza katechety, nie pytając nauczycieli o zdanie. Nigdy wcześniej nie było tam tego symbolu. Nauczycielka matematyki Grażyna Juszczyk postanowiła zdjąć krzyż, tłumacząc, że nikt nie konsultował jego zawieszenia z nauczycielami.

Jestem osobą niewierzącą, a krzyż kojarzy mi się ze śmiercią i okrucieństwem. Nie chciałam być nim epatowana w miejscu pracy, dlatego zdjęłam go ze ściany i położyłam na najwyższej półce w pokoju nauczycielskim, wyjaśnia Grażyna Juszczyk.

Szykany w szkole

W szkole rozpoczęło się dochodzenie, gdy zniknął krzyż, ale nauczycielka nie ukrywała, że to ona go ściągnęła. Zwołano radę pedagogiczną, na której zdjęcie krzyża nazwano kradzieżą, grożono również policją. Sugerowano, że kradnę w szkole jeszcze jakieś inne rzeczy, mówi matematyczka. Dyrekcja wystawiła jej oficjalne upomnienie, część nauczycieli przestała z nią rozmawiać. Pogorszyło się jej zdrowie, poszła na zwolnienie lekarskie, bo - jak wspomina - szykany były nie do zniesienia. Proponowano mi zwolnienie się z pracy, mówi nauczycielka. Postanowiła wytoczyć szkole proces.

Nauczycielka była dyskryminowana

We wrześniu ubiegłego roku sąd w Opolu uznał, że nauczycielka była dyskryminowana przez dyrekcję szkoły, molestowana psychicznie. Szykanowano ją ze względu na bezwyznaniowość i regularnie upokarzano, co naruszało jej godność. Sąd przyznał Grażynie Juszczyk 5 tys. zł odszkodowania i nakazał szkole przeprosiny w lokalnej prasie.

Szkoła jednak odwołała się od tego wyroku; apelacją złożyła również prokuratura, która uznała, że konflikt wywołała sama nauczycielka, a działania szkoły nie były dyskryminacją, tylko zmierzały do rozwiązania konfliktu.

Publiczne upokorzenie za ateizm 

31 stycznia 2017 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu  podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Uznał, że dyrekcja postępowała złośliwie i chodziło jej o publiczne upokorzenie nauczycielki za to, że deklarowała się jako ateistka.

W uzasadnieniu sąd podkreślił, że proces nie rozstrzygał, czy krzyż może wisieć w szkole, lecz dotyczył konsekwencji, jakie dotknęły nauczycielkę po zdjęciu krzyża. A były one bardzo dotkliwe - straciła szacunek i autorytet, musiała pójść na urlop zdrowotny, pomawiano ją o inne kradzieże w szkole oraz oskarżano o gorszenie innych pracowników. 

Dyrektor liczył na interwencję ministra

Grażyna Juszczyk z ulgą przyjęła decyzję sądu. Powiedziała, że teraz pragnie tylko usłyszeć przeprosiny, choć nie wierzy, by mogły być szczere. Dyrektor jeszcze przed pierwszym wyrokiem powiedział mi, że ma ogromną nadzieję, iż minister Ziobro nie dopuści, abym tę sprawę wygrała. Jego zdaniem żyjemy w państwie wyznaniowym, w którym chrześcijanie są na uprzywilejowanej pozycji, powiedziała nauczycielka.

Nie wiadomo, czy minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro osobiście interweniował w tej sprawie, wiadomo natomiast, że prokuratura nie musiała uczestniczyć w tym procesie i wkroczyła do niego z własnej inicjatywy dopiero po tym, gdy sąd pierwszej instancji przyznał rację nauczycielce. 

Źródła: opole.wyborcza.pl, www.tvn24.pl